Często pytacie nas, co to znaczy, że nasze kosmetyki są profesjonalne. Jak już zapewne wiele z Was wie, nasza marka ma już ponad 30 lat. Od początku jedną z najważniejszych wartości była dla nas jakość kosmetyków. Skuteczność działania bardzo szybko została doceniona wśród kosmetyczek, także wśród kosmetologów i wielu dermatologów.
Nieustannie tworzymy pielęgnację, która jest skrojona na miarę potrzeb Twojej cery. Niezależnie, czy korzystasz z zabiegów profesjonalnych wykonywanych z użyciem naszych produktów, czy używasz kosmetyki Bandi w domu – zawsze są to produkty najwyższej jakości.
Tym razem mamy dla Was coś wyjątkowego – linię HOME EXPERT! Wyjątkowe kosmetyki, które doskonale przygotują skórę do zabiegów profesjonalnych i będą wzmacniać efekty pozabiegowe. Stosujesz w domu to co zaleca Ci Twój zaufany profesjonalista!
Unikatowa linia dla wyjątkowych potrzeb cery
Jakie wyjątkowe potrzeby mają skóry po profesjonalnych zabiegach estetycznych? O tym mówi m.in. w króciutkim filmiku mówi dr n. med. Kamila Padlewska, prof. nadzw. w UM MSC.
Te kosmetyki dobierze Ci ekspert!
Znacie już linię kosmetyków HOME EXPERT? Niezależnie od tego, czy korzystacie z profesjonalnych zabiegów kosmetycznych, czy nie – to linia HOME EXPERT fantastycznie sprawdzi się w Waszej pielęgnacji:)
HOME EXPERT – domowa pielęgnacja profesjonalna dobrana przez eksperta, odpowiadająca indywidualnym potrzebom Twojej cery!
Czemu musisz je mieć?
Zastanawialiście się czasami, jak wiele z Waszych kosmetyków niestety nie było dobrym wyborem w czasie ich zakupu? A co zrobić, żeby uniknąć pomyłki w przyszłości? To proste:) Wystarczy udać się po poradę pielęgnacyjną do profesjonalnego salonu wykonującego zabiegi kosmetyczne. Kosmetyczka/ kosmetolog przyjrzy się Twojej skórze, oceni jej kondycję i potrzeby, przeprowadzi z Tobą wywiad. Na tej podstawie ułoży dla Ciebie Twój spersonalizowany plan pielęgnacyjny!
Korzystaliście już kiedyś z takich konsultacji? Wybierzcie się – WARTO!!! Poczujcie różnicę w pielęgnacji:)
Wiele czynników wpływa na przebieg starzenia: uwarunkowania genetyczne, warunki środowiska, w tym palenie tytoniu, spożywane pokarmy, ekspozycja na słońce. Im więcej czynników uszkadzających, nakładających się, tym jest to bardziej widoczne na skórze. Jednym z nich jest proces glikacji, zaliczany do starzenia wewnątrzpochodnego, nasilający się po 35 roku życia.
Czynnikiem inicjującym powstawanie końcowych produktów glikacji (AGE) jest poziom glukozy we krwi. Zwiększona jej „dostępność” w organizmie, dostarczana z pożywieniem, wzmaga intensywność procesu glikacji, w wyniku którego dochodzi do uszkodzenia kolagenu, powstania wiązań krzyżowych; włókna kolagenu stają się sztywne i tracą swoje właściwości, skóra traci jędrność i sprężystość, widoczne są zmarszczki. A kolagen stanowi około 72% suchej masy skóry (elastyna 0.6%). Glikacja białek jest to proces niefizjologiczny, patologiczny, przebiegający bez udziału enzymów. Obserwowany jest nie tylko w skórze, a wszędzie tam gdzie jest kolagen i inne białka (fibronektyna, laminina, elastyna) w różnych narządach naszego ciała.
Proces glikacji:
Połączenie glukozy z wolną grupą aminową białka
Wczesne produkty glikacji EGP (ang. Early Glycation Product). Dehydratacja, aktywne wolne formy tlenu…
Końcowe produkty AGE (ang. Advanced Glycation end Product)
Receptory RAGE
Receptory RAGE (ang. Receptor Advanced Glycation end Products) obecne w komórkach śródbłonka, nerkach wiążą końcowe produkty zaawansowanej glikacji, czyli AGE. To połączenie uruchamia kaskadę zmian z wytworzeniem prozapalnych cytokin, przyciągających makrofagi, nasila się stres oksydacyjny. Glikacja niekorzystnie wpływa na keratynocyty ograniczając ich skuteczne połączenie z kolagenem typu I, co upośledza ich zdolność przemieszczania się w naskórku i efektywność gojenia.
Czy mamy jakiś wpływ na nasilenie glikacji?
Tak oczywiście. Należy zaprzestać palenia tytoniu, ograniczyć spożycie cukru, więcej się ruszać i stosować kosmetyki upośledzające/hamujące proces starzenia wywołany glikacją.
Od 1 lipca 2019 r. polskie organy kontroli zaczęły stosować dokument techniczny dotyczący deklaracji marketingowych. To ważne zmiany, oczekiwane bardziej lub mniej przez producentów kosmetyków, ale co najważniejsze niezbędne dla nas – konsumentów. Krótko mówiąc zatrzymają one coraz to bardziej kwiecisty i często nierzetelny język wykorzystywany przy opisach kosmetyków. Wielu claimów „bez” czy „free from” na opakowaniach kosmetyków już nie zobaczymy.
Zgodność kosmetyku ze stanem faktycznym
Nie wolno używać już np. deklaracji „bez kortykosteroidów” czy „bez alergenów”. W pierwszym przypadku było to duże nadużycie, bo zgodnie z prawem kortykosteroidy i tak w kosmetykach nie mogą być stosowane . To coś w stylu płatki kukurydziane „bez glutenu” (kukurydza nie zawiera glutenu…). W drugim przypadku nie jest dozwolone stosowanie takiego opisu gdyż sugeruje to, że kosmetyk na pewno nas nie uczuli. A takiej gwarancji nie ma nigdy. Naciągane było również stosowanie deklaracji typu „bez formaldehydu” w preparatach, które zawierały substancje uwalniające formaldehyd. Na to również nie ma zgody. Nie znajdziecie też informacji o tym, ze kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, co wyjaśniliśmy też tu.
„Free from” był niejawnym sposobem na straszenie klientów
Najbardziej popularną deklaracją marketingową, od której to wszystko chyba się zaczęło jest określenie „bez parabenów”. Ileż to firm w związku z tym określeniem zdecydowało się na wymianę tego konserwantu na inny, wiedzą chyba tylko sami producenci. Niewątpliwie bardzo silny trend „free from” w wielu przypadkach się do tego przyczynił. Co byśmy nie sądzili o parabenach są to jedne z najlepiej przebadanych substancji konserwujących, a co więcej znajdują się na liście składników dopuszczonych do stosowania w kosmetykach przez Ministra Zdrowia. Zgodnie z nowym prawem używanie określeń „free from” w stosunku do tego typu składników jest niedozwolone.
Takich informacji już niedługo nie zobaczysz na opakowaniach kosmetyków
Świadome podejmowanie decyzji
Nie wszystkie jednak określenia „bez” muszą zniknąć z opisów kosmetyków. Nadal będzie można stosować te deklaracje marketingowe, które służą w celach informacyjnych i ułatwią nam świadome podejmowanie decyzji co do zakupu danego kosmetyku np. „nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego” w produktach dla wegan.
Co zmiany oznaczają dla Ciebie?
Dla nas konsumentów z nowego prawa płyną korzyści ale i obowiązki. Nie musimy się już martwić jak odnaleźć się w gąszczu deklaracji marketingowych i zastanawiać się które z nich nie są naciągane. Po prostu wszystkie muszą być rzetelne. Po drugie musimy się nauczyć choć trochę czytać składy kosmetyków. Do tego bardzo zachęcam.
Naprawdę nie wiem, jak to się mogło stać, że nie poświęciłam jeszcze oddzielnego postu jednemu z moich ulubionych kosmetyków. Peeling kwasowy na naczynka od Bandi, który od dawna Wam polecam i o którego skuteczności przekonałam się również na własnej skórze.
Peeling z kwasami PHA
Podstawą formuły peelingu kwasowego na naczynka firmy Bandi są polihydroksykwasy (PHA) glukonolakton i kwas laktobionowy. Substancje absolutnie wyjątkowe, bo zachowując właściwości alfa i beta hydroksykwasów, są niemal zupełnie pozbawione ich działania drażniącego. W czasach „epidemii” nadwrażliwości jest to bardzo ważne, a peeling kwasowy na naczynka może być stosowany nawet do cer wrażliwych. Wyjątkowe właściwości polihydroksykwasów są związane z unikalną budową cząsteczki, która zapewnia skórze naprawdę skuteczne nawilżanie. Kwas laktobionowy jest nawet silniejszym humektantem od popularnej gliceryny. Ponadto ich kluczową funkcją jest wzmacnianie i poprawa integralności bariery naskórkowej, a to właśnie jej nadmierna przepuszczalność sprawia, że mamy do czynienia ze skórą wrażliwą. Glukonolakton i kwas laktobionowy są również silnymi przeciwutleniaczami, chronią skórę przed fotostarzeniem oraz zwiększają produkcję kolagenu. Rozjaśniają przebarwienia i ogólnie poprawiają koloryt cery. Peeling kwasowy na naczynka, jak sama nazwa wskazuje jest celowany do cer naczynkowych, jednak szerokie spektrum działania polihydroksykwasów sprawia, że sprawdzi się przy każdym rodzaju cery.
Cera naczynkowa i ze skłonnością do trądziku różowatego
Główną cechą cer naczyniowych jest duża wrażliwość oraz nadmierna reaktywność. Czerwienią się łatwo i często a z czasem rumień ulega utrwaleniu i może pojawić się trądzik różowaty. Cery te charakteryzują się płytkim unaczynieniem oraz nadmierną przepuszczalnością bariery naskórkowej. Ta dysfunkcja sprawia, że szybko ulegają odwodnieniu oraz są bardziej narażone na działanie czynników zewnętrznych. Również substancje kosmetyczne mogą na nie zadziałać o wiele silniej niż na inne cery. Polihydroksykwasy zawarte w peelingu kwasowym na naczynka poprawiają integralność bariery naskórkowej i wzmacniają jej funkcje ochronne. Cera wrażliwa staje się mniej przepuszczalna i bardziej odporna. Badania z zastosowaniem 4% kwasu laktobionowego wykazało całkowitą remisję lub zmniejszenie teleangiektazji (rozszerzonych naczyń) już po sześciu tygodniach jego stosowania. Ten produkt doskonale sprawdzi się także w pielęgnacji cery skłonnej do trądziku różowatego.
Cera sucha
Peeling kwasowy na naczynka zapewnia porządną dawkę nawilżenia, więc sprawdzi się również w przypadku cer suchych. Skóry te, podobnie jak naczyniowe, mają bardzo często uszkodzoną barierę skórną, co sprawia, że nadmiernie ucieka z nich woda. Kwasy PHA silnie wiążą wodę, jednak na peeling kwasowy na naczynka należy nałożyć jeszcze bogaty, odżywczy krem lub olejek, który tę wodę zatrzyma.
Cera przetłuszczająca się i skłonna do niedoskonałości
Polihydroksykwasy nie są substancjami pierwszego wyboru przy trądziku pospolitym, jednak peeling kwasowy na naczynka będzie wspaniałym uzupełnieniem pielęgnacji typu „anty-acne”. Kwasy i retinoidy stosowane do redukowania problemów cery z trądzikiem często wysuszają i podrażniają. Peeling z kwasami PHA w trakcie, a także po terapii zapewni nawilżenie i ukojenie oraz zmniejszy nadwrażliwość cery z acne. Musimy też pamiętać, że trądzik jest dermatozą zapalną i oczywiście wymaga leczenia dermatologicznego. Badania potwierdzają, że glukonolakton wykazuje działanie przeciwzapalne porównywalne do nadtlenku benzoilu stosowanego w leczeniu trądziku. W przeciwieństwie do niego w ogóle nie podrażnia skóry.
Cera dojrzała
Polihydroksykwasy neutralizują wolne rodniki i stymulują syntezę kolagenu, dlatego peeling kwasowy na naczynka będzie świetnym dodatkiem również do kuracji przeciwzmarszczkowej. Jednak starzenie to nie tylko zmarszczki. Z wiekiem skóra staje się bardziej sucha, pojawiają się na niej przebarwienia i rozszerzone naczynka. Kwas laktobionowy i glukonolakton zawarte w omawianym peelingu zmniejszają efekty fotostarzenia, nawilżają i skutecznie poprawiają koloryt skóry.
Peeling kwasowy na naczynka jest najlepszym peelingiem nie tylko dla cer naczyniowych – nadaje się również do każdego rodzaju skóry. Samo pojęcie peelingu w przypadku tego produktu może być jednak trochę mylące. Dzięki zawartości kwasów posiada on właściwości keratolityczne, czyli złuszcza i odnawia powierzchnię skóry, ale ja nazwałabym tę formułę raczej serum. Peelingu nie należy zmywać, pozostawiamy go na skórze i po jakimś czasie nakładamy krem nawilżający. Polihydroksykwasy nie uwrażliwiają skóry na słońce (co nie zwalnia nas oczywiście ze stosowania filtrów), można je stosować przez cały rok. Może być stosowany regularnie albo w formie kuracji, zawsze z kremem nawilżającym.
Moje pierwsze skojarzenie z nazwą „booster” to nic innego jak zabawne imię psa. Wiem, wiem, brzmi to śmiesznie, jednak nie da się ukryć, iż coraz więcej zapożyczamy nazw z języków obcych i możemy znaleźć dziwne dla nas określenia na kosmetykach i preparatach pielęgnujących. W rzeczywistości booster to zupełnie coś innego, a dodam nawet bardzo intrygującego. Pomyślałam sobie, że warto zgłębić ten temat i sprawdzić co to takiego, jak działa booster i czy warto po niego sięgać.
Booster = doładowanie dla skóry;)
Zacznijmy
od samej nazwy. Skąd się wzięła? Od angielskiego słowa „boost”, czyli
doładowanie. I jeśli pójdziemy tym tropem to możemy uznać, iż kosmetyki z nazwą
booster są niczym innym jak doładowaniem dla naszej skóry. Nie ukrywam znów
brzmi to zabawnie, choć takie rozwiązanie jest lepsze niż imię psa. No dobra,
przejdźmy teraz do konkretów.
Na rynku
kosmetycznym znajdziemy już takie preparaty jak serum czy esencja. Czym więc
różni się od nich booster? Skoro wiemy, że esencja jest wodnistą formą serum,
ale mniej skoncentrowaną, z kolei serum ma działać na konkretne problemy skórne
to znów booster powinien wzmacniać i właśnie „doładowywać” warstwę rogową
naszej skóry. Co za tym idzie? Ochrona przed czynnikami zewnętrznymi,
podrażnieniami czy też mikroorganizmami. To jednak nie wszystko, bo na rynku
kosmetycznym znajdziemy też takie boostery, których zadaniem jest wzmacnianie
działania poszczególnych kosmetyków. Jak widzicie mamy boostery o różnych
zastosowaniach, a jak to wygląda w praktyce?
Boostery mogą posiadać różne formuły i konsystencje. Mogą być żelowe, wodniste czy też kremowo – żelowe. Zawsze dobieramy je do typu naszej skóry i efektów, jakie chcemy osiągnąć. Stosujemy booster po dokładnym oczyszczeniu skóry lub demakijażu, przed nałożeniem kremu, rano i/lub wieczorem. Pamiętajmy, że przeciwwskazaniem do stosowania takiego preparatu jest nadwrażliwość na jakikolwiek ze składników kosmetyku. Dlatego też warto wcześniej sprawdzić skład i przeczytać opis producenta lub dołączoną ulotkę.
Jeden z moich ulubionych boosterów!
Co nam daje Booster?
I tutaj wrócę na chwilę do anatomii naszej skóry. Nie łapcie się za głowę, bo nie będę rzucała trudnych nazw. Musicie jednak wiedzieć, że najbardziej zewnętrzną częścią naszej skóry jest naskórek, a on składa się z wielu warstw, w tym właśnie z warstwy rogowej, o którą ma zadbać booster. To właśnie ta warstwa jest zawsze najbardziej narażona na działanie czynników zewnętrznych i warto o nią w odpowiedni sposób dbać, ale też ją wzmacniać od zewnątrz. Dlatego booster może okazać się świetnym rozwiązaniem. Jednym z moich ulubionych preparatów tego typu jest koncentrat nawilżający z czystym kwasem hialuronowym, czyli Bandi Boost Care. Zapytacie dlaczego? No oczywiście ze względu na działanie samego kwasu, który wiąże wodę w naskórku i przez to też nie pozwala jej zbyt szybko z niego uciekać. A co za tym idzie? Nawilżenie, napięcie skóry, wygładzenie. Same plusy!
W ofercie
Bandi znajdziecie jeszcze inne boostery. Polecam Wam zapoznać się z ich
składem, substancjami aktywnymi i działaniem. Booster to świetne uzupełnienie
naszej codziennej pielęgnacji i coś zbawiennego dla naszej skóry.
Skóra wrażliwa charakteryzuje się większą wrażliwością na różne czynniki środowiska zewnętrznego. Nawet najmniejsze bodźce działające na skórę mogą być „źle” przez nią tolerowane. Skóra nadwrażliwa to niejako nadreaktywna, czyli odpowiadająca „większą reakcją” niż skóra bez wrażliwości.
Cechy cery wrażliwej
Skóra wrażliwa ma zmniejszoną tolerancję na różne bodźce środowiska zewnętrznego jak niska albo wysoka temperatura, a także wahania temperatury otoczenia, wiatr, w połączeniu z niekorzystnym czynnikami atmosferycznymi: deszcz, śnieg, grad. Skóra wrażliwa może być uwarunkowana genetycznie jak w atopowym zapaleniu skóry, ale częściej związana jest z nakładaniem się kilku czynników zwiększających jej wrażliwość skóry. Skóra wrażliwa zmienia się z wiekiem, w dzieciństwie jest mniej odporna na różne czynniki, a potem zwiększa swą tolerancję na różne bodźce. Mężczyźni mają mniej wrażliwą skórę niż kobiety. Skóra wrażliwa może pojawiać się okresowo w związku z cyklem miesiączkowym, zabiegami kosmetycznymi, czy porą roku lub utrzymywać się przez cały czas z okresami remisji (ustąpienia objawów).
Preparaty dla skóry wrażliwej
Stosowane preparaty do pielęgnacji skóry mogą powodować jej przejściowe zwiększenie wrażliwości. Jednak to głównie twarz narażona jest na różne niekorzystne czynniki jak słońce, wiatr, mróz, zabiegi kosmetyczne oraz drażnienie odzieżą np. zakładanie i ściąganie „przez głowę” ubrań. Wzmożoną wrażliwość skóry upatruje się w nieprawidłowej funkcji bariery naskórkowej, cieńszym naskórku i powierzchownie zlokalizowanymi naczyniami krwionośnymi „odpowiadającymi” rozszerzeniem na nawet najdrobniejsze bodźce. U osób ze skórą wrażliwą „łatwiej” wywołać odczucie dyskomfortu i objawy neurosensoryczne jak pieczenie, kłucie, ściąganie, świąd. Nasilenie objawów skóry wrażliwej zależy od wielu czynników nakładających się na siebie.
Możemy określić stadia skóry wrażliwej:
pierwsze stadium to skóra delikatna wynikająca z łatwości uszkadzania bariery naskórkowej
drugie stadium to pojawienie się dodatkowo zmian zapalnych
trzecie z odczuwanymi objawami jak pieczenie, bolesność i ściąganie.
Skóra wrażliwa może być skórą naczyniową z napadowym rumieniem, a w przyszłości towarzyszyć trądzikowi różowatemu; pojawiać się w przebiegu trądziku zwykłego, łojotokowego zapalenia skóry i atopii.
W Europie określa się, iż około 50% osób ma skórę wrażliwą i stanowi to duży problem zarówno dla pacjentów jak i firm kosmetycznych. Pacjenci „obawiając się” jakiegokolwiek podrażnienia korzystają z już wypróbowanych ” kosmetyków, czyli takich , które są dobrze tolerowane przez skórę.
Firmy kosmetyczne, dokładają wszelkich starań, by zastosowane substancje czynne były jak najlepiej tolerowane przez skórę wrażliwą, dawały ukojenie, nawilżenie i ochronę przed „agresywnym” światem zewnętrznym. Badania aplikacyjne prowadzone są także u osób ze skórą wrażliwą. Zastosowanie nowego kosmetyku powinno być poprzedzone indywidualnym testem tolerancji, czyli wypróbowaniem go na skórze przedramienia.