Acne vulgaris

Acne vulgaris

Trądzik zwykły jest jednym z najczęstszych schorzeń dermatologicznych. Dotyczy 60-80% chłopców i 30-50 % dziewcząt w okresie dojrzewania. Niekiedy pojawia się u osób młodych po 20 roku życia, a gdy zmiany utrzymują się do około 40 roku życia mówimy o trądziku późnym.

Mechanizm powstawania

W trądziku obserwuje się uwarunkowaną genetycznie skłonność do nadmiernego wytwarzania łoju, zwiększonego rogowacenia ujść aparatu mieszkowo-łojowego, zasiedlania przez Propionibacterium acnes i powstawania zmian zapalnych. Zmiany trądzikowe dotyczą twarzy, dekoltu, pleców.

W etiopatogenezie trądziku główną rolę odgrywają trzy elementy: hormony, łojotok i bakterie. Najaktywniejszy androgen – dihydrotestosteron stymuluje powiększenie gruczołów łojowych i nadprodukcję łoju o zmienionym składzie (spadek kwasu linolowego), a także powoduje wzmożoną, nieprawidłową keratynizację przewodów gruczołów łojowych i nadmierne rogowacenie ujść mieszków włosowych. Zaczopowanie ujść mieszków utrudnia wydzielanie łoju i usuwanie zawartości gruczołu łojowego na powierzchnię skóry. W następstwie tego tworzą się mikrozaskórniki, w miarę nasilenia procesu również zaskórniki zamknięte, a w wyniku gromadzenia wydzieliny, ujście gruczołu łojowego rozszerza się, co obserwujemy jako zaskórniki otwarte. Zamknięcie/zwężenie ujścia aparatu mieszkowo-łojowego przez zrogowaciałe komórki, tworzące się w nadmiarze, stwarza dogodne warunki do rozwoju zmian zapalnych oraz bakterii Propionibacterium acnes, bytujących w środowisku beztlenowym. Mają one działanie chemotaktyczne. Przyciągane są leukocyty wielojądrzaste (komórki obronne), które je pochłaniają (fagocytoza). Uwalnianie są enzymy hydrolityczne niszczące ściany gruczołów łojowych, ich zawartość wydostaje się do tkanek otaczających, powstaje reakcja na ciało obce i odczyn zapalny. W trądziku obecne są wykwity niezapalne: zaskórniki zamknięte i otwarte oraz zmiany zapalne: grudki, krostki, nacieki zapalne i torbiele, więc obserwujemy trądzik zaskórnikowy, grudkowo-krostkowy, grudkowo-cystowy, ropowiczy, skupiony, bliznowaciejący i piorunujący.

Skuteczna terapia

Leczenie trądziku uzależnione jest od odmiany i nasilenia zmian, niekiedy wystarczy pielęgnacja skóry – domowa i gabinetowa. Jakość życia u chorych z trądzikiem, z powodu przewlekłego przebiegu schorzenia oraz częstych powikłań w postaci blizn i przebarwień pozapalnych jest obniżona. Nie akceptują siebie, ale i odczuwają brak akceptacji wśród rówieśników, w rodzinie, w różny sposób szukają poprawy stanu skóry. Potrzebna jest więc pomoc dermatologa, kosmetyczki/kosmetologa, niekiedy psychologa/psychiatry.

Chciałabym zwrócić uwagę na rolę kosmetyczki/kosmetologa w indywidualnym doborze preparatów i zabiegów w pielęgnacji skóry trądzikowej, tłustej z niedoskonałościami z uwzględnieniem aspektu estetycznego i psychicznego. Dlaczego warto stosować pielęgnację wspomagającą? Ponieważ obserwuje się poprawę stanu miejscowego, zmniejszenie możliwości powikłań, lepsze samopoczucie chorego. Od wielu lat z powodzeniem stosowane są peelingi w czynnych zmianach trądzikowych szczególnie przy zaskórnikach, ale także w przypadku skóry z przebarwieniami, widocznymi ujściami gruczołów łojowych, bliznami, potocznie z tzw. skórą z „niedoskonałościami”. W przypadku zmianach łagodnych systematyczna pielęgnacja przynosi poprawę stanu skóry, niekiedy trzeba ją łączyć z leczeniem miejscowym i doustnym. Peelingi powierzchowne wpływają na mikrośrodowisko jednostki włosowo-łojowowej, zmniejszają łojotok, liczbę zaskórników i zmian zapalnych. Najczęściej stosowane kwasy to salicylowy, pirogronowy, migdałowy, azelainowy.

Kwas pirogronowy

Kwas pirogronowy ogranicza wydzielanie łoju, działa bakteriostatycznie, to idealny peeling do podtrzymywania efektów leczniczych w trądziku zwykłym. Kwas salicylowy, podobnie jak pirogronowy rozpuszcza się w tłuszczach i penetruje do gruczołów łojowych, zmniejszając wydzielanie łoju. Kwas migdałowy głęboko wnika do naskórka i gruczołów łojowych, redukuje nadmierną produkcję łoju, udrażnia kanały wyprowadzające gruczołów łojowych, a tym samym zmniejsza liczbę zaskórników, poprawia koloryt, działa bakteriostatycznie. Nagromadzone w przewodach komórki łatwiej oddzielają się i są usuwane na zewnątrz, przewód gruczołu łojowego staje się drożny, ułatwiając wydzielanie łoju. W efekcie działania kwasów zmniejsza się liczba zaskórników i skłonność do ich powstawania, hamowany jest rozwój zapalnych wykwitów trądzikowych, skóra jest oczyszczona i matowa. Należy jednak pamiętać, że w trądziku zwykłym, mimo zwiększonej aktywności gruczołów łojowych występuje często przesuszenie i podrażnienie naskórka. Stosując np. olejek z drzewa herbacianego, pantenol można łagodzić podrażnienia i zapewnić skórze odpowiedni poziom nawilżenia.

Niedoceniane składniki kosmetyków – trokserutyna

Niedoceniane składniki kosmetyków – trokserutyna

Trokserutyna to organiczny związek chemiczny, pochodzenia naturalnego należący do grupy bioflawonoidów (okserutyn). Jest pochodną rutyny, substancji bardzo popularnej, naturalnie występującej w wielu roślinach. Okserutyny są związkami flawonowymi, ich cząsteczka składa się z części cukrowej oraz części niecukrowej, opartej na strukturze flawonu.

Trokserutyna wchodzi w skład preparatów farmaceutycznych, przeznaczonych zarówno do stosowania doustnego, jak i miejscowego. Stosowana doustnie działa ochronnie na naczynia krwionośne i limfatyczne. Zapewnia im odpowiednią elastyczność oraz zmniejsza ich przepuszczalność – usprawnia przepływ krwi i limfy. Przeciwdziała pękaniu włosowatych naczyń krwionośnych i limfatycznych. W produktach do stosowania miejscowego ma wpływ na poprawę mikrokrążenia, zmniejszenie objawów niewydolności żył kończyn dolnych, tj.: uczucia napięcia, zmęczenia i ciężkości nóg. Ze względu na swoje właściwości przeciwzapalne, pobudzające mikrokrążenie i usprawniające szczelność naczyń krwionośnych trokserutyna stała się cenionym składnikiem w kosmetologii.

Trokserutyna aplikowana miejscowo wykazuje:

  • działanie antyoksydacyjne, czyli neutralizuje wolne rodniki w skórze,
  • działanie przeciwzapalne oraz przeciwobrzękowe, działa jako inhibitor lipoxygenasy, enzymu wywołującego alergie i stany zapalne, inhibuje tworzenie prostaglandyn mediatorów stanów zapalnych,
  • zmniejszanie skłonności płytek krwi do agregacji,
  • zmniejszanie przepuszczalności oraz poprawę elastyczności drobnych naczyń krwionośnych,
  • usprawnienie mikrokrążenia oraz ochronę naczyń krwionośnych przed uszkodzeniami.

Trokserutynę można spotkać głównie w kosmetykach naturalnych, preparatach do codziennej pielęgnacji, kosmetykach dla dzieci, preparatach do pielęgnacji przeciwsłonecznej do i po opalaniu. Niewątpliwie największe zastosowanie znalazła w produktach do pielęgnacji skóry naczyniowej, skłonnej do zapaleń. Bardzo popularna jest także w produktach do pielęgnacji ciała o działaniu antycellulitowym.

Bandi Cosmetics unikatowe właściwości trokserutyny wykorzystało w produktach kosmetycznych z linii Fem@le 35+, Energy Look i Body Care.

    Moda na Drwala

    Moda na Drwala

    Nie za bardzo lubię się wypowiadać na tzw. tematy gorące, takie które są dosłownie wszędzie. Zdobią nagłówki tabloidów, poruszane są na każdym blogu i przede wszystkim znajdują sobie wygodne miejscówki na sofach w telewizji śniadaniowej aż do znudzenia wałkując jeden i ten sam temat tygodniami po czym powolutku rozchodzi się po kościach. Właśnie wtedy gdy już nieco przycichnie cały ten entuzjazm mediów ja mogę się wreszcie wypowiedzieć. Byłam pewna, że temat mężczyzn drwaloseksualnych odejdzie do lamusa razem z hipsterami zanim niektórym panom zdąży wyrosnąć broda. Niestety okazało się, że moda na drwali postanowiła zostać z nami na dłużej. Nie dotyczyło mnie to absolutnie aż pewnego razu spotkałam się z moim bratem, który zwykle bardzo zadbany i elegancki teraz wyglądał jak… bezdomny spod mostu. „Zapuszczam brodę” – powiedział tylko tyle, a ja już wiedziałam, że problem jest poważniejszy niż sądziłam.

    Drwaloseksualny mężczyzna powraca do korzeni, zapuszcza brodę, włosy i przestaje prasować koszule. Najchętniej wkłada flanelę, porwane jeansy i ciężkie buty. Wygląda z pozoru jakby dosłownie wyszedł z lasu, po całodniowym rąbaniu drewna. Ale nie dajmy się oszukać drogie Panie, wbrew pozorom ten niedbały look wymaga wielu pracochłonnych przygotowań. Okazuje się bowiem, że brodę należy pielęgnować przez co tzw. Barber Shopy wróciły do łask w wielkim stylu. Ubiór też musi być oryginalny i spójny. Nie wystarczą już ubrania z sieciówek, czasem trzeba się nachodzić po lumpeksach aby trafić na prawdziwą perełkę na miarę drwala. Brodę zapuścili nie tylko Panowie na ulicach ale też aktorzy, muzycy i celebryci. I nagle okazało się, że my kobiety strasznie lubimy brodaczy, chociaż do tej pory przeszkadzał nam nawet dwudniowy zarost. Kilka tygodni temu portal o niepojętej dla mnie nazwie zaadoptujfaceta.pl wydał swój ranking najprzystojniejszych facetów w naszym kraju. Nie wiem kto tam głosował, ale mnie z pewnością o zdanie nie zapytano. Pomijając ten drobny szczegół warto przyjrzeć się pierwszej dziesiątce. Otóż wyprzedzając Antka Pawlickiego, Jakuba Gierszała i Grzegorza Daukszewicza (cała trójka roztapia moje serce na masło) wygrał Kamil Pawelski znany w sieci jako Ekskluzywny Menel. 2 lata temu nikomu nieznany chłopak z Mazur wygryza z listy ekranowych amantów. Gdzie tkwi sekret?

    Tak się składa, że Kamil prywatnie jest moim dobrym kolegą z grupy. Poznaliśmy się 3 lata temu na SWPS i razem studiujemy psychologię. Już po pierwszym roku wiedziałam, że jest bardzo charakterystyczny i wyróżnia się z tłumu. Podsunęłam mu więc pomysł na bloga i tak powstała pierwsza męska szafiarka z krwi i kości. Mam nadzieję, że nie ujmuję na honorze tym stwierdzeniem Szarmantowi czy Mr. Vintage ale Oni chyba szafiarkami się nie czują. Z dnia na dzień Kamil i jego długa broda pojawiły się wszędzie. Od telewizji, przez duże kampanie reklamowe aż po bilbordy w centrum Warszawy. Okazało się, że Polska pragnęła zapuścić brody, ale czekała na publiczne przyzwolenie, na kogoś kto pójdzie na pierwszy ogień i ogłosi, że to jest znowu cool. I tak z dnia na dzień na ulicach powiększa się liczba Drwali. Ci którzy mogą – zapuścili sobie brody, inni włosy, a jeszcze inni patrzą na nich z zazdrością. Jest jedno “ale”… Kamil, pytany w wywiadach o brodę zawsze odpowiadał tak samo: że broda dodaje charakteru, męskości, animuszu, że to podkreśla wyrazistość mężczyzny. I z tym stwierdzeniem pozwolę sobie się nie zgodzić. Uważam, że o charakterze mężczyzny decydują zupełnie inne czynniki, o jego męskości również i nie ma takiej brody, która by mu te wartości zagwarantowała. Prawdą jest, że broda zmienia wygląd o 180 stopni, z pewnością dodaje lat, wyróżnia nas z tłumu (o ile ten tłum nie jest już pełen brodaczy) i sprawia, że niektórym kobietom miękną kolana. Ale to wszystko tylko wygląd zewnętrzny. Szkoda, że wraz z zarostem nie rosną też kultura osobista, szacunek do kobiet, ambicja i pracowitość. Gdyby każdy Drwal zyskiwał na męskości tak bardzo jak się to nagłaśnia to my kobietki mogłybyśmy znów stać się kobiece, delikatne i bezbronne.

    Moim zdaniem broda to za mało. Fajnie jeśli komuś się podoba i dobrze się z nią czuje, ale bardzo martwi mnie presja środowiska, którą przyniosła ze sobą ta moda. Dla mnie ogolony i zadbany mężczyzna nie jest w żaden sposób dyskredytowany tylko dlatego, że nie ma brody. Weźmy na przykład ikonę męskości jaką jest James Bond. Od wielu lat uznawany za wzór do naśladowania. Zawsze ogolony, czysty, zadbany i w najlepszych garniturach nie narzekał na zainteresowanie ze strony kobiet.

    Witamina C – najlepsza na lato?

    Witamina C – najlepsza na lato?

    Jednym z najbardziej żywych mitów w kosmetyce jest ten, który dotyczy witaminy C i jej negatywnego oddziaływania na skórę w trakcie lata. Tak naprawdę to nie do końca wiadomo dlaczego nie należy jej stosować, ale obawa u konsumentów jest na tyle silna, że wiele osób rezygnuje w tym okresie z pielęgnacji skóry tym cennym składnikiem aktywnym.

    Skąd ten mit?

    Witamina C jest jednym z najbardziej pożądanych surowców kosmetycznych ze względu na wielokierunkowe, wręcz nieograniczone pozytywne oddziaływanie na skórę. Najczęściej stosowaną formą witaminy C jest kwas askorbinowy. Jednak z uwagi na mała stabilność chemiczną kwasu askorbinowego pod wpływem wysokiej temperatury, światła i tlenu technolodzy mają dużą trudność z umieszczeniem go w masie kosmetyku. Aby zapobiec rozkładowi tej substancji chemicy stosują w kosmetykach dodatki stabilizatorów (kwas ferulowy, wersenian), promotorów przenikania (glikol propylenowy, lecytyna) i utrzymują niskie pH preparatu. Efektem tego działania jest ryzyko powstawania podrażnień u osób ze skórą wrażliwą, które po ekspozycji na promieniowanie UV mogą doprowadzić nawet do powstawania przebarwień. Niechęć do stosowania witamy C w okresie lata wynika również z samej nazwy chemicznej tej substancji – kwas askorbinowy. Dla większości konsumentów określenie „kwas” sugeruje działanie złuszczające surowca i oczywistym wydaje się fakt niemożności stosowania go w czasie ekspozycji na promieniowanie UV. Jednak kwas to nie zawsze silna i żrąca substancja. W niektórych przypadkach (np. kwas askorbinowy, kwas foliowy, kwas pantotenowy) substancje wcale nie wykazują intensywnych właściwości złuszczających, a wręcz przeciwnie wpływają nawet na łagodzenie podrażnień. Warto również zauważyć, że obecnie nie u wszystkich osób takie podrażnienia występują. Obecnie na rynku istnieją już nowe formy witaminy C o lepszych parametrach i wysokiej stabilności w pH bardziej przyjaznym dla skóry np. tetraizopalmitynian askorbylu.

    Stosuj przede wszystkim latem

    W okresie lata skóra jest narażona na wiele uszkodzeń wywołanych promieniowaniem uv, wysokimi temperaturami i suchym powietrzem. Pod wpływem wspomnianych czynników w skórze dochodzi do niszczenia włókien kolagenu, produkcji nieprawidłowych mas elastyny, uszkadzania struktur komórkowych przez wolne rodniki, nieprawidłowej produkcji melaniny, zwiększonej utraty wody oraz pogrubienia warstwy rogowej naskórka. Wskutek tego skóra staje się sucha, szorstka, traci prawidłowe napięcie, pojawiają się na niej zmarszczki i przebarwienia. Dlatego to właśnie w tym okresie skóra musi być szczególnie chroniona. Poza powszechnie znanymi filtrami przeciwsłonecznymi ważnym składnikiem kosmetyków stosowanych w okresie lata powinna być również witamina C.

    Jaka jest rola witaminy C?

    • hamuje aktywność metaloproteinaz – enzymów odpowiedzialnych za niszczenie kolagenu,
    • aktywuje namnażanie keratynocytów i fibroblastów,
    • pobudza produkcję nowych włókien kolagenu i elastyny,
    • działa antyoksydacyjnie,
    • redukuje wywołane przez promieniowanie UV uszkodzenia komórek,hamuje aktywność tyrozynazy, zapobiega nadmiernemu wytwarzaniu melaniny,
    • wzmacnia kruche ściany naczyń krwionośnych,
    • przyspiesza gojenie się ran i uszkodzeń skóry.

    Z powyższych właściwości witaminy C wynika, że nie tylko może, ale nawet powinna być ona wykorzystywana w okresie letnim.

    Siłaczki

    Siłaczki

    „Kobiety się zmieniły, ale nie zmieniły wzorca męskości.
    Nadal chcą widzieć mężczyznę jako wojownika i żywiciela.”
    Philip Zimbardo

    Podobno siłą jest kobietą, ale czy na pewno? W moim domu od pokoleń rządziły kobiety, babcia nad dziadkiem, mama chociaż malutka zawsze dominowała nad moim wysokim tatą i zanim się obejrzałam sama stałam się taką silną i niezależną kobietą. Kiedyś to były inne czasy, ale to właśnie kobiety z innych czasów walczyły o równouprawnienie, o jeansy, o pracę w korporacjach. Nie jestem jednak do końca przekonana, czy to było słuszne. Mam wrażenie, że w ogóle nie wzięto pod uwagę, że skoro my kobiety przechodzimy metamorfozę, to analogicznie zmieniać się będą również mężczyźni w naszym nowym „równym” świecie.

    Jeden z moich psychologicznych Guru, Philip Zimbardo w jednym z wywiadów przy okazji ostatniego pobytu w Polsce powiedział: „Jeśli dziś jakiś młody człowiek mieszka wciąż z rodzicami, na garnuszku mamy i taty, to prawie na pewno jest to chłopak.” Niestety muszę się z tym zgodzić. Osobiście wyprowadziłam się od rodziców tuż po maturze, spakowałam walizkę i wyjechałam za granicę do pracy, po 8 latach wróciłam i zamiast do mamy i taty przeprowadziłam się do Warszawy. Wynajęłam mieszkanie, rozpoczęłam wymarzone studia (co nie było takie proste po 8 latach przerwy w nauce), zaczęłam pracować, by móc się utrzymać i zanim się obejrzałam miałam wszystko, prócz sensownego partnera. Kobiety kończą coraz lepsze i coraz to wymyślniejsze kierunki studiów, są niezależne, odważne i mądre. Od pokoleń ciężko na to pracowały i wreszcie mają okazję grać pierwsze skrzypce. Tylko nagle okazuje się, że to gra solo, bo nie łatwo jest znaleźć mężczyznę równie ambitnego i silnego, który wniesie do naszego życia nieco więcej niż geny dla naszych dzieci i skarpetki do kosza na bieliznę.

    Jak kontynuuje Profesor Zimbardo: Mężczyźni uciekli do jednego jedynego miejsca, w którym czują się bezpiecznie, w którym nie muszą mierzyć się z kobietami, mogą za to mieć wszystko pod kontrolą i się wykazać. Do internetu. Kiedyś mieli do wyboru dwie role: wojownika albo żywiciela. W świecie realnym rzadziej się w nich spełniają, bo wojownicy nie są już potrzebni, a żywicielami, czyli osobami zarabiającymi na życie, dom coraz częściej są też kobiety. Ale w rzeczywistości wirtualnej nadal można wkładać ten kostium macho. Nie brzmi, ani nie wygląda to zbyt obiecująco, ale jak mam być szczera – same jesteśmy sobie winne. Wychodzi na to, że to taki skutek uboczny, którego nie przewidziałyśmy w procesie dążenia na upragniony szczyt. Niedawno minął Dzień Kobiet, więc tak mnie naszło na kobiecy temat. Myślę, że warto się jednak nad tym zastanowić. Dokąd to wszystko zmierza?

    Aby trochę złagodzić ten temat dodam, że to głównie dotyczy mojego pokolenia, Panów 35 lat i mniej. Będąc na herbatce u moich dziadków zapytałam ich jak to możliwe, że wytrzymali ze sobą 60 lat. Na co dziadek odpowiedział mi „bo wtedy nie było ajfonów” a po chwili dodał, że ludzie teraz już nie rozwiązują problemów, ludzie idą na łatwiznę, gdy coś się psuje uciekają i szukają kogoś nowego, a powszechnie wiadomo, że nowe to nie koniecznie synonim lepszego. Babcia natomiast ma swoją teorię na ten temat. Zdradziła mi po kryjomu, że traktuje dziadka tak jakby był niezastąpiony. To dziadek chodzi po zakupy, zmywa, sprząta, gotuje przez co czuje się potrzebny i doceniony. Może właśnie tu jest ten pies pogrzebany. Mężczyźni XXI wieku patrząc na samorealizujące się kobiety nie mają im już czym zaimponować. A tymczasem co robią kobiety? Idą do kina na „50 twarzy Greya”. Nie wiem czy śmiać się czy płakać? Cały paradoks polega na tym, że przez wiele lat chciałyśmy być wolne i niezależne by teraz wzdychać i rozpływać się nad historią kobiety totalnie zniewolonej przez mężczyznę. Mój Boże, my jednak jesteśmy naprawdę skomplikowane.

    W zasadzie wygląda to tak, że nadal rodzimy i wychowujemy dzieci, nadal dbamy o naszych mężczyzn, nadal gotujemy, sprzątamy i pierzemy. Różnica jest taka, że same sobie jeszcze do tej wyliczanki dołożyłyśmy 40 godzin pracy zawodowej w tygodniu, zabiegi pielęgnacyjne, manicure i pedicure. Naturalnie należy ten tekst potraktować z przymrużeniem oka, ale jednocześnie czas tupnąć nogą. Skoro my możemy, to po pierwsze Oni też mogą, a po drugie powinnyśmy zostać za to lepiej wynagradzane. Nie ma co się jednak oszukiwać i czekać na oklaski, lepiej od razu kupić sobie nowe szpilki… Jak mamy być królowymi tego świata, to trzeba jakoś się prezentować… 🙂

    Niedaleko pada jabłko od jabłoni

    Niedaleko pada jabłko od jabłoni

    Mówi się, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Jeśli tak to moją cerę zawdzięczam mamie, babci i ich genom. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy ma tyle szczęścia. Myślę, że świadomość kobiet na temat pielęgnacji z roku na rok rośnie a wraz z nią szereg możliwości i kosmetyków, które pomagają nam o siebie zadbać.

    Odkąd sięgam pamięcią na prezent kupowałam mamie kosmetyki, wiedziałam, że sama w siebie nie zainwestuje i nie poświęci czasu aby dobrać najlepsze kremy. Okazało się, że nie potrzeba fortuny aby stworzyć naprawdę dobry zestaw, który spełni jej oczekiwania. Moja mama od lat zakochana jest w serii Gold Philosophy, którą nazywa “koronkową” ze względu na jej piękne opakowania. Pierwszy ulubieniec to krem do szyi i dekoltu, do tego krem uniwersalny, który stosuje na dzień i na noc. Jest to niesamowita wygoda, ale rzeczywiście zdarza się, że skóra przed snem prosi o więcej nawilżenia. Mamy na to swoje sekretne rozwiązanie, ja stosuję Nocną Kurację Nawilżającą, a mama maseczkę z kolekcji C-WHITE z witaminą C, która prócz nawilżenia, działa rozświetlająco i przeciwzmarszczkowo. W codziennej pielęgnacji pojawia się także bardzo gęsty krem pod oczy z fitohormonami, które stymulują produkcję kolagenu. Ostatnim ogniwem jest serum korygujące tzw. Ultimate Skin Corrector, które służy mamie jako baza pod makijaż. Wygładza skórę rano i wypełnia zmarszczki przez co cały dzień cera wygląda młodziej.

    Oprócz codziennej pielęgnacji uwielbiamy robić sobie tzw. Domowe Spa. Wówczas stosujemy dwa peelingi, enzymatyczny do twarzy i morski na szyję i dekolt. Ten drugi pozostawia przyjemny olejek na skórze, który stopniowo się wchłania. Za peeling enzymatyczny służy nam wciąż niedoceniana w domowym zaciszu maska z keratoliną. Jej działanie jest naprawdę zjawiskowe, dogłębnie oczyszcza i przygotowuje skórę pod dalszą pielęgnację. Warto jednak wiedzieć, że dla poprawnego zadziałania enzymów warto zwilżać skórę wodą po nałożeniu maski, gdyż enzymy działają właśnie w środowisku wodnym. Dla lepszego zobrazowania całego procesu pielęgnacji przygotowałyśmy z mamą filmik na You Tube, w którym wszystko krok po kroku wyjaśniamy. Zapraszamy do oglądania 🙂

    Laura Ogrodowczyk

    Laura Ogrodowczyk

    vlogerka i blogerka

    Vlogerka i blogerka urodowo-lifestylowa, autorka bloga i kanału You Tube o nazwie RockGlamPrincess  oraz FanPage’a dla kobiet o nazwie Siostry Glam. W roku 2013 wg rankingu MediaFun uznana za 1 z 10 najlepszych vlogerek polskojęzycznych na świecie.