Pro-age to trend zachęcający do pełnej akceptacji zmian zachodzących w skórze i ciele — zupełnie odmienny od znanego przez lata podejścia anti-aging. Już nie walczymy ze zmarszczkami i innymi oznakami upływu czasu. Dziś spokojnie je akceptujemy i traktujemy jako naturalny etap życia. Kluczowe jest to, aby na tym nowym etapie odnaleźć równowagę, satysfakcję i po prostu dobrze czuć się w swojej skórze.
Pro-age to podejście, które mówi jasno: starzenie się nie jest wrogiem do zwalczania, lecz naturalnym procesem, który warto wspierać zamiast z nim wojować za wszelką cenę. Nie musisz wyglądać młodziej niż wskazuje metryka — masz wyglądać dobrze, zdrowo i promiennie na swój wiek. Mądre wspieranie organizmu w nieuchronnych zmianach sprawia, że mogą one przebiegać łagodniej. Pro-age nie jest buntem przeciw naturze. To dojrzewanie do tego, by iść z nią w jednym kierunku — świadomie, konsekwentnie i z większym spokojem.
To także odpowiedź na lata kultu młodości za wszelką cenę: presję bycia wiecznie gładką, „idealną”, poprawianą zabiegami, retuszem i filtrami, często kosztem naturalności i komfortu. Czasem z narażeniem się na śmieszność. Dziś coraz bardziej cenimy autentyczność, naturalne piękno, szacunek do biologii organizmu i dobre samopoczucie we własnym ciele.
Świadoma pielęgnacja pro-age
Filozofia pro-age zachęca do zrozumienia mechanizmów zachodzących w skórze i do wspierania jej w naturalnym rytmie. Starzenie się to proces złożony — hormonalny, komórkowy, emocjonalny i środowiskowy. Z czasem spowalnia regeneracja, spada poziom nawilżenia, osłabia się bariera hydrolipidowa. Skóra staje się cieńsza, bardziej wrażliwa i mniej elastyczna, pojawia się więcej zmarszczek, a stres i złe nawyki dodatkowo przyspieszają te zmiany. Prawidłowa pielęgnacja jest jednym z filarów wspierania skóry w okresie zmian i powinna opierać się na kilku kluczowych elementach.
Ochrona przeciwsłoneczna (SPF)
Absolutna podstawa. Promieniowanie UV jest głównym czynnikiem przyspieszającym starzenie — prowadzi do degradacji włókien kolagenowych, zwiększa stres oksydacyjny i sprzyja powstawaniu przebarwień oraz zmarszczek. Codzienny SPF to nie „opcja”, lecz najważniejszy krok pielęgnacji pro-age przez cały rok.
Intensywne nawilżanie
Dojrzała skóra traci zdolność zatrzymywania wystarczającej ilości wody, dlatego potrzebuje składników takich jak kwas hialuronowy, niacynamid, ceramidy, skwalan czy D-pantenol. To substancje, które wiążą wodę w naskórku i wzmacniają funkcje barierowe naskórka. Dzięki temu przeciwdziałają podrażnieniom i przesuszeniu skóry.
Antyoksydacja
Wolne rodniki w znacznym stopniu przyspieszają procesy starzenia. Dlatego tak ważne są preparaty bogate w antyoksydanty — witaminę C, witaminę E czy polifenole roślinne. To niezbędne wsparcie dla skóry funkcjonującej w środowisku pełnym stresu, zanieczyszczeń i promieniowania.
Składniki aktywne nowej generacji
Pro-age nie oznacza rezygnacji z aktywnych substancji, lecz ich rozsądne stosowanie. Peptydy, retinoidy czy czynniki wzrostu komórkowego wspierają naturalne procesy naprawcze w skórze i pomagają jej zachować dobrą kondycję.
Jedną z linii odpowiadających na potrzeby skóry dojrzałej jest seria More Than Pause BANDI, stworzona z myślą o kobietach w okresie zmian hormonalnych.
To ukierunkowany program pielęgnacyjny, który pomaga radzić sobie z suchością, nadwrażliwością, utratą jędrności, ścieńczeniem skóry, przebarwieniami czy osłabioną barierą ochronną. More Than Pause to kompleksowy rytuał pielęgnacji – w zgodzie z rytmem ciała i emocji.
Filozofia pro-age to jednak nie tylko kosmetyki. To także regenerujący sen, ograniczanie przewlekłego stresu, dieta bogata w antyoksydanty i zdrowe tłuszcze, regularny ruch oraz dbałość o równowagę emocjonalną. To odzyskany spokój, większa uważność na siebie, lepsze samopoczucie i patrzenie w przyszłość z większym optymizmem.
Wyjazd na narty to dla skóry prawdziwy sprawdzian wytrzymałości. Mróz, porywisty wiatr, niska wilgotność powietrza oraz intensywne promieniowanie słoneczne odbijające się od śniegu tworzą mieszankę, która skutecznie narusza barierę ochronną naskórka. Nawet cera, która na co dzień w miejskich warunkach funkcjonuje bez większych problemów, już po dwóch dniach na stoku może reagować pieczeniem, zaczerwienieniem i łuszczeniem. W takich okolicznościach krem ochronny w plecaku nie jest dodatkiem – to element profilaktyki, który realnie wpływa na kondycję skóry po powrocie z wyjazdu.
Dlaczego skóra na stoku reaguje inaczej?
Zimą dochodzi do kilku równoległych procesów negatywnie oddziałujących na skórę. Niska temperatura i wiatr zwiększają przeznaskórkową utratę wody (TEWL – transepidermal water loss), osłabiając warstwę rogową i jej funkcję barierową. Jednocześnie niska wilgotność powietrza sprzyja odwodnieniu naskórka. W efekcie zmniejsza się elastyczność skóry, pojawia się uczucie ściągnięcia, a mikrouszkodzenia sprzyjają podrażnieniom.
Do tego dochodzi promieniowanie UV. Na wysokości górskiej jego natężenie rośnie – przyjmuje się, że zwiększa się o około 10–12% na każde 1000 metrów nad poziomem morza. Śnieg może odbijać nawet do 80% promieniowania UV, co oznacza, że skóra jest naświetlana zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio. To znacząco podnosi ryzyko rumienia, uszkodzeń komórek skóry, a w dłuższej perspektywie – fotostarzenia i przebarwień.
Krem ochronny – czyli jaki?
Na stoku kluczowe są dwa filary: ochrona bariery naskórkowej oraz fotoprotekcja.
Wsparcie bariery hydrolipidowej
Dobry zimowy krem ochronny powinien ograniczać utratę wody i tworzyć warstwę ochronną, która zmniejsza bezpośredni wpływ zimna i wiatru. Składniki okluzyjne i emolientowe (np. oleje roślinne, woski, masła) pomagają „uszczelnić” warstwę rogową, poprawiając komfort skóry i redukując uczucie ściągnięcia.
Wysoka ochrona przeciwsłoneczna
W warunkach górskich SPF 50 to nie przesada, lecz realna tarcza ochronna. Filtry przeciwsłoneczne chronią przed promieniowaniem UVB (odpowiedzialnym za rumień) oraz UVA (przyspieszającym starzenie i sprzyjającym powstawaniu przebarwień). Regularna reaplikacja co 2–3 godziny jest równie ważna jak sam wybór wysokiego SPF.
Więcej niż filtr – rola antyoksydantów
Ekspozycja na zimno, wiatr i promieniowanie UV zwiększa produkcję wolnych rodników. Te reaktywne cząsteczki uszkadzają lipidy błon komórkowych, białka i DNA, przyspieszając procesy starzenia i nasilając stany zapalne. Dlatego w kremie narciarskim warto szukać nie tylko filtrów, lecz także składników antyoksydacyjnych.
alantoina – działa łagodząco i wspomaga regenerację,
pochodne awenantramidów z owsa (np. w kompleksach typu SensiExtreme) – znane z właściwości silnie kojących i redukujących świąd.
Warto pamiętać, że na stoku twarz jest dodatkowo narażona na tarcie – od buffa, komina czy rękawic. To mikrourazy, które w połączeniu z zimnem mogą potęgować podrażnienia. Składniki kojące zmniejszają ryzyko utrwalenia się rumienia i przewlekłej reaktywności.
Krem ochronny typu Cold Cream – kiedy jest najlepszym wyborem?
Przy silnym mrozie i wietrze szczególnie dobrze sprawdzają się bogatsze, odżywcze kremy o charakterze ochronnym, zbliżone do klasycznych formuł typu Cold Cream. Tworzą one wyraźną warstwę okluzyjną, która ogranicza TEWL i poprawia komfort skóry.
Składniki takie jak olej rycynowy zwiększają miękkość i elastyczność skóry, a odpowiednio dobrane emolienty zmniejszają uczucie suchości i szorstkości. To rozwiązanie szczególnie korzystne dla cer suchych, wrażliwych oraz skłonnych do podrażnień pod wpływem zimna.
Strategia pielęgnacyjna na wyjazd narciarski
Najlepsze efekty daje podejście łączące ochronę i regenerację:
w ciągu dnia – wysoki SPF oraz składniki antyoksydacyjne i barierowe,
po powrocie ze stoku – pielęgnacja odbudowująca, skoncentrowana na regeneracji bariery hydrolipidowej i redukcji podrażnień.
Regularność ma tu kluczowe znaczenie. Nawet najlepszy krem nie spełni swojej funkcji, jeśli zostanie nałożony tylko pierwszego dnia. W praktyce to systematyczna aplikacja i dopasowanie formuły do potrzeb skóry decydują o utrzymaniu jej dobrej kondycji w niesprzyjających warunkach.
Zaczerwienienia i drobne, widoczne linie na twarzy to problem, który potrafi skutecznie obniżyć komfort i pewność siebie. Naczynka najczęściej pojawiają się na policzkach, w okolicy nosa oraz na brodzie i nie zawsze dają się ukryć nawet starannie wykonanym makijażem. Choć wiele osób postrzega naczynka wyłącznie jako mankament urody, w rzeczywistości mogą one świadczyć o nadwrażliwości skóry i osłabieniu jej naczyń krwionośnych.
Czym są naczynka?
Zmiany te, określane w dermatologii jako teleangiektazje, powstają w wyniku trwałego poszerzenia drobnych naczyń krwionośnych znajdujących się tuż pod powierzchnią skóry. W prawidłowych warunkach naczynia te kurczą się i rozszerzają w odpowiedzi na bodźce zewnętrzne, pozostając niewidoczne. Gdy jednak ich ściany tracą elastyczność, mechanizm ten przestaje działać prawidłowo. W efekcie naczynka pozostają stale rozszerzone, a na skórze pojawiają się charakterystyczne czerwone lub sinoczerwone linie.
Cera naczyniowa często daje o sobie znać również w inny sposób. Oprócz widocznych naczynek może pojawiać się uczucie pieczenia, napięcia lub swędzenia, a także skłonność do przesuszenia i podrażnień. Wiele osób obserwuje również tendencję do rumienia – zarówno przejściowego, jak i utrwalonego. Przy braku odpowiedniej pielęgnacji objawy te mogą się nasilać, zwiększając ryzyko rozwoju trądziku różowatego. Dlatego w pielęgnacji skóry z naczynkami kluczowe jest stosowanie odpowiednio dobranych kosmetyków oraz unikanie czynników, które mogą pogarszać stan skóry.
Naczynka – tego unikaj
Jeśli Twoja skóra ma skłonność do widocznych naczynek, codzienne nawyki mają ogromne znaczenie. Niektóre z nich mogą niepostrzeżenie osłabiać ściany naczyń krwionośnych i prowadzić do nasilenia zaczerwienień.
Skóra z widocznymi naczynkami wymaga wyjątkowej ostrożności w codziennej pielęgnacji. Nawet drobne, wydawałoby się niegroźne nawyki mogą osłabić naczynia krwionośne i sprawić, że zaczerwienienia będą się nasilać. Oto najważniejsze czynniki, których warto unikać:
zbyt gorąca woda i ekstremalne temperatury,
intensywne tarcie i gruboziarniste peelingi,
drażniące składniki w kosmetykach,
brak ochrony przed słońcem,
nagłe wahania temperatury,
niedobór snu i przewlekły stres,
ostre przyprawy i gorące napoje.
Pielęgnacja cery naczyniowej
Skóra z widocznymi naczynkami wymaga kompleksowej troski, obejmującej zarówno odpowiednio dobrane kosmetyki, jak i świadome codzienne nawyki. Regularne stosowanie produktów przeznaczonych dla cery naczyniowej pomaga zmniejszyć widoczność naczynek i ograniczyć zaczerwienienia.
W pielęgnacji najlepiej sprawdzają się kosmetyki działające wielokierunkowo:
zmniejszające zaczerwienienia – produkty, które zmniejszają widoczność naczynek np. serum lub ampułki z kudzu i trokserutyną,
odbudowujące barierę ochronną skóry – kremy i emulsje bogate w witaminy (PP, K, C) oraz składniki łagodzące, takie jak D-pantenol czy alantoina,
ochronne – codzienna aplikacja kremów z filtrem SPF w okresie zimowym pozwala chronić skórę przed szkodliwym działaniem promieni UV.
Pielęgnacja skóry naczynkowej – kosmetyki, które warto zastosować
Bandi Veno Care Krem‑żel redukujący zaczerwienienia
Lekka formuła stworzona z myślą o cerze naczyniowej i wrażliwej. Produkt łączy łagodzącą moc naturalnych ekstraktów, takich jak rutyna z perełkowca japońskiego czy wyciągi z cyprysu wiecznie zielonego, kasztanowca i lipy drobnolistnej, które pomagają zmniejszyć widoczność rozszerzonych naczynek i ukoić podrażnienia. Regularne stosowanie kremu-żelu nie tylko redukuje drobne zaczerwienienia i poprawia koloryt skóry, ale także nawilża i wygładza jej powierzchnię, przywracając cerze promienny i wypoczęty wygląd. Produkt jest niekomedogenny, co oznacza że nie przyczynia się do powstawania zaskórników.
Bandi Veno Care Krem wyrównujący koloryt SPF 50+
To krem z wysoką ochroną przeciwsłoneczną SPF 50+, który łączy działanie filtrów UV z właściwościami łagodzącymi zaczerwienienia, co jest szczególnie ważne przy cerze naczyniowej. Produkt natychmiast wyrównuje koloryt skóry i maskuje drobne niedoskonałości, a jednocześnie dzięki zawartości wyciągów roślinnych wspiera redukcję widoczności naczyń krwionośnych i łagodzi podrażnienia. Krem może być stosowany jako ostatni krok porannej pielęgnacji.
Bandi Medical Anti Rouge Peeling kwasowy na naczynka
Delikatny peeling z kwasem laktobionowym i glukonolaktonem to świetny sposób na odświeżenie cery i poprawę jej gładkości bez nadmiernego podrażnienia. Kwas laktobionowy działa łagodniej niż tradycyjne kwasy AHA. Jednocześnie ułatwia usuwanie martwego naskórka i poprawia nawilżenie skóry, co może pozytywnie wpłynąć na bardziej równomierny wygląd cery z naczynkami.
Bandi Medical Anti Rouge Skoncentrowana ampułka na naczynka
To intensywnie działający koncentrat, który zawiera m.in. witaminę PP, D‑pantenol i trokserutynę. To składniki znane z właściwości łagodzących i poprawiających strukturę skóry. Stosowana regularnie ampułka pomaga ograniczyć widoczność rozszerzonych naczynek, redukuje zaczerwienienia i uspokaja wrażliwą cerę, jednocześnie poprawiając jej ogólny wygląd.
Bandi Medical Anti Rouge Kremowa kuracja na naczynka
To bogatszy, odżywczy krem, który sprawdza się idealnie jako nocny kosmetyk wzmacniający i regenerujący. Jego formuła oparta na witaminie PP i witaminie K2 wspiera odbudowę bariery ochronnej naskórka i redukuje zaczerwienienia, jednocześnie intensywnie nawilżając. Dzięki składnikom takim jak trokserutyna czy masło Shea skóra staje się gładsza i bardziej odporna na czynniki zewnętrzne, a naczynka wstają się mniej widocznie. Produkt można stosować codziennie wieczorem albo jako maskę kilka razy w tygodniu.
Naczynka a dieta – jak odżywianie wpływa na kondycję skóry
Skóra z widocznymi naczynkami wymaga nie tylko odpowiedniej pielęgnacji, ale także wsparcia od wewnątrz. Odpowiednia dieta może pomóc zmniejszyć zaczerwienienia i poprawić ogólny wygląd cery.
Produkty, które warto włączyć do jadłospisu:
świeże owoce i warzywa bogate w witaminę C- cytrusy, papryka, truskawki czy kiwi,
zielone warzywa i produkty bogate w witaminę K – szpinak, jarmuż, brokuły czy natka pietruszki,
produkty zawierające flawonoidy i polifenole – jagody, czarna porzeczka, zielona herbata czy kakao,
odpowiednie nawodnienie – picie wody oraz lekkich napojów niskosłodzonych utrzymuje elastyczność naczynek.
Widoczne naczynka na twarzy mogą być źródłem dyskomfortu. Jednak odpowiednia pielęgnacja, świadome nawyki i właściwa dieta pozwalają skutecznie zmniejszyć ich widoczność.
Zimą skóra mierzy się z wyjątkowo trudnymi warunkami. Mróz, wiatr, suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach oraz gwałtowne zmiany temperatury oddziałują na nią niekorzystnie każdego dnia. Naturalne jest więc, że potrzebuje wsparcia i odpowiedniej ochrony. Takie działanie może zapewnić preparat o formule cold cream, który tworzy na powierzchni skóry warstwę ograniczającą oddziaływanie zimowych czynników zewnętrznych. Nie zawsze jednak bogaty krem będzie dobrym wyborem. Dla cer mieszanych, tłustych i skłonnych do niedoskonałości może okazać się nieodpowiedni. Jakim preparatem wówczas go zastąpić? Czy lżejsza emulsja będzie dobrym wyborem na zimę?
Czym jest emulsja kosmetyczna?
Emulsja to preparat, w którym przy zastosowaniu jednego bądź kilku emulgatorów, połączona została faza wodna i olejowa. W zależności od tego, których składników jest więcej (faza rozpraszająca) wyróżniamy emulsję typu o/w i w/o. Emulsja typu olej w wodzie (o/w) to kosmetyk, w którym w fazie wodnej zawieszone zostały składniki lipidowe. Taki preparat ma zazwyczaj lekką konsystencję i najlepiej sprawdza się w pielęgnacji cery mieszanej, tłustej czy skłonnej do niedoskonałości. Z uwagi na niewielką ilość składników tłuszczowych nie pozostawia na powierzchni skóry wyczuwalnej ochronnej powłoki. Jeśli jednak zawiera składniki wzmacniające funkcje barierowe skóry, takie jak: ceramidy, skwalan, ektoina może być dobrym wyborem także w okresie zimowym.
Emulsja zimą – kiedy to dobry wybór?
Emulsja zimą najlepiej sprawdzi się dla cery przetłuszczającej się i skłonnej do powstawania niedoskonałości a także dla osób, które nie lubią bogatych, wyczuwalnych na skórze konsystencji. Odpowiednio dobrana formuła pomoże utrzymać optymalne nawilżenie skóry, wzmocni jej barierę ochronną i ograniczy podatność na podrażnienia. Emulsje doskonale sprawdzają się także jako kosmetyki stosowane na dzień, zwłaszcza pod makijaż, ponieważ nie pozostawiają tłustego filmu i ułatwiają rozprowadzanie kosmetyków kolorowych.
Jak aplikować emulsję zimą?
Stosowanie emulsji zimą wymaga przestrzegania kilku ważnych zasad, aby kosmetyk rzeczywiście chronił skórę, a nie przyczyniał się do pogorszenia jej kondycji. Przede wszystkim emulsja nie powinna być aplikowana bezpośrednio przed wyjściem na mróz. Zawarta w niej woda musi mieć czas na odparowanie z powierzchni skóry. Dlatego najlepiej aplikować preparat co najmniej 20–30 minut przed wyjściem z domu. Emulsję warto także nakładać na lekko wilgotną skórę, na przykład po zastosowaniu toniku, hydrolatu lub esencji. To zwiększy oddziaływanie zawartych w niej składników aktywnych i pomoże uzyskać lepszy efekt na skórze. Jeśli temperatury na zewnątrz są bardzo niskie lub wiemy, że spędzimy dużo czasu na poza domem warto rozważyć nałożenie na emulsję dodatkowej, cienkiej warstwy ochronnej. Nie musi to być ciężki preparat, ale powinien wzmacniać funkcje barierowe skóry.
Inne właściwości emulsji
Zimą skóra często potrzebuje nie tylko ochrony, ale też ukojenia i wsparcia w regeneracji. Dlatego emulsje zawierające D-pantenol, alantoinę, awenantramidy i ich pochodne są idealnym wyborem na ten czas. Preparaty z tymi składnikami skutecznie łagodzą podrażnienia i pomagają odbudowywać ochronną barierę naskórkową. Sprawiają, że skóra staje się bardziej odporna na negatywny wpływ zimowych czynników zewnętrznych.
Emulsja zimą nie jest rozwiązaniem uniwersalnym, ale w wielu przypadkach może okazać się bardzo trafnym wyborem. Kluczowe znaczenie ma jej skład, konsystencja oraz sposób stosowania. Odpowiednio dobrana emulsja może skutecznie wspierać skórę zimą, zapewniając jej nawilżenie, ukojenie i ochronę, bez uczucia ciężkości. Zamiast kierować się porą roku, warto przede wszystkim słuchać potrzeb swojej skóry i elastycznie dopasowywać pielęgnację do zmieniających się warunków atmosferycznych.
Tłusta, świecąca skóra związana jest aktywnością i dużą ilością gruczołów łojowych. Najwięcej występuje ich na twarzy, na przedniej powierzchni klatki piersiowej w okolicy mostkowej i na plecach. Natomiast na dłoniach (wewnętrznej powierzchni) i na stopach gruczoły łojowe nie występują.
Łój ma istotną rolę w funkcjonowaniu skóry, uelastycznia ją, zmniejsza przeznaskórkową utratę wody, ale wytwarzany w nadmiarze może prowadzić do problemów ze skórą. Wydzielanie sebum zmienia się w ciągu życia. Największą aktywność gruczołów łojowych obserwujemy w okresie dojrzewania. Wówczas może wystąpić trądzik młodzieńczy. Indywidualnie dobrana pielęgnacja sprzyja poprawie wyglądu skóry.
Gdzie powstaje łój?
Łój, czyli mieszanina trójglicerydów, wolnych kwasów tłuszczowych, wosków, skwalenu, cholesterolu i jego estrów powstaje w gruczołach łojowych. Mają one ujście do mieszków włosowych, a na ustach, powiekach uchodzą bezpośrednio na skórę. Komórki wydzielnicze gruczołów łojowych (sebocyty) wypełniają się mieszanką lipidów, stopniowo powiększają się, aż pękną uwalniając wydzielinę.
Regulacja wydzielania łoju zależna jest od czynników genetycznych i środowiskowych. Głównym hormonem stymulującym produkcję łoju jest dihydrotestosteron. U kobiet wydzielanie łoju zwiększa się w drugiej połowie cyklu miesiączkowego, co może przyczyniać się do pogorszenia stanu skóry. Także różne sytuacje stresowe, wyższa temperatura otoczenia nasilają wydzielanie łoju. Wyraźny spadek wydzielania sebum obserwujemy po około 40 roku życia.
Jaka jest rola łoju na skórze?
Łój obecny na skórze miesza się z potem, lipidami naskórka, tworząc warstwę ochronną. Dzięki temu skóra jest bardziej elastyczna, odporna na mikrourazy. Odpowiedni skład łoju reguluje także pH skóry, stwarza dobre warunki na zasiedlenie się i rozwój „dobrych bakterii”. Zmniejsza przeznaskórkową utratę wody, natomiast w okolicach, gdzie nie ma gruczołów łojowych główną rolę w zatrzymaniu „wody” odgrywają lipidy naskórka. Na skórze głowy łój nadaje włosom gładkość i elastyczność. Zbyt częste mycie, „odtłuszczanie” skóry zmienia jej funkcjonowanie, prowadząc do różnych problemów.
Jakie są schorzenia związane z nadmiernym wydzielaniem łoju?
Nadmierne wydzielanie łoju, czyli łojotok, zmiany w składzie łoju sprzyjają dysbiozie (zmiana składu mikrobiomu) i mogą być przyczyną chorób np. trądzik młodzieńczy, trądzik różowaty, łupież tłusty, łojotokowe zapalenie skóry czy łysienie łojotokowe.
Jak wygląda skóra tłusta?
Zwiększone wydzielanie łoju bardzo wyraźnie obserwujemy w okresie dojrzewania, gdy występuje wzmożona praca gruczołów łojowych. Skóra jest tłusta, świecąca i błyszczy się nawet po umyciu. Przetłuszczanie się skóry może utrzymywać się w życiu dorosłym zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Głównie jest to czoło, nos, ale nadmierne wydzielanie łoju może dotyczyć także owłosionej skóry głowy, włosy „szybko” przetłuszczają się.
Jak pielęgnować skórę tłustą?
Odpowiednio dobrana i systematycznie stosowana pielęgnacja domowa może ograniczyć objaw przetłuszczania się skóry i zmniejszyć problemy współistniejące. Oto kilka wskazówek:
do mycia preparaty nienaruszające naturalnej mikroflory bakteryjnej, równowagi kwasowo-zasadowej oraz nie „odtłuszczające” zbytnio skóry,
Zimowa pielęgnacja skóry bywa wciąż niedoceniana, szczególnie w kontekście ochrony przeciwsłonecznej. Niskie temperatury, zachmurzenie czy krótsze dni sprawiają, że kremy z filtrem UV są często kojarzone wyłącznie z latem. Tymczasem z perspektywy aktualnej wiedzy ochrona przeciwsłoneczna zimą nie jest mitem. To konieczność – zwłaszcza w warunkach górskich i podczas aktywności na świeżym powietrzu.
Promieniowanie UV zimą – co mówi nauka?
Promieniowanie ultrafioletowe dociera do skóry przez cały rok. Zimą jego działanie nie przestaje być niekorzystne – szczególnie w odniesieniu do promieniowania UVA. To właśnie ono przenika przez chmury, szkło oraz działa niezależnie od temperatury powietrza. Badania jednoznacznie wskazują, że UVA odpowiada za fotostarzenie skóry, degradację włókien kolagenowych i elastynowych oraz nasilenie przebarwień.
Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest śnieg, który może odbijać nawet do 80% promieniowania UV, zwiększając jego dawkę docierającą do skóry. W górach ekspozycja ta jest jeszcze większa. Wraz ze wzrostem wysokości n.p.m. natężenie promieniowania UV wzrasta średnio o kilka procent na każde 1000 metrów. W takich warunkach kremy z filtrem UV stają się elementem niezbędnym, a nie opcjonalnym.
Jaki filtr UV wybrać zimą?
Z punktu widzenia profilaktyki dermatologicznej zimą dobrym wyborem są kremy z filtrem UV o wartości SPF 30 lub SPF 50, zapewniające szerokopasmową ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB. W warunkach zimowych istotne jest również uwzględnienie ochrony przed innymi zakresami promieniowania, takimi jak światło widzialne (VIS) oraz promieniowanie podczerwone (IR), które mogą nasilać stres oksydacyjny i reakcje zapalne w skórze.
Dobrym wyborem będzie Pre-D3 Zaawansowany krem nawilżający SPF 50, który łączy ochronę UVB i UVA z dodatkowymi mechanizmami zabezpieczającymi skórę przed IR oraz światłem widzialnym. Zastosowanie ekstraktu z rdestu ptasiego pozwala ograniczać negatywny wpływ promieniowania podczerwonego, natomiast obecność aktywowanego światłem prekursora witaminy D3 wspiera fizjologiczne procesy regeneracyjne skóry, szczególnie istotne w okresach ograniczonej ekspozycji słonecznej.
Filtr UV mineralny
Zimą często obserwuje się wzrost reaktywności skóry: nasiloną suchość, skłonność do zaczerwienień i podrażnień. W takich przypadkach korzystnym rozwiązaniem są kremy z filtrem UV oparte na filtrach mineralnych. Działają one powierzchniowo i są dobrze tolerowane przez skórę wrażliwą.
Mineralny krem ochronny SPF 30 tonujący zapewnia skuteczną ochronę przeciwsłoneczną, jednocześnie subtelnie wyrównując koloryt cery. Dzięki temu spełnia podwójną funkcję – ochronną i estetyczną – co ma znaczenie szczególnie w zimowych warunkach, gdy skóra bywa zaczerwieniona.
Antyoksydacyjna ochrona i przeciwdziałanie starzeniu skóry zimą
Zimą skóra jest szczególnie narażona na przyspieszone procesy starzenia, wynikające z kumulacji stresu oksydacyjnego, działania promieniowania UV oraz czynników środowiskowych. W codziennej pielęgnacji istotne jest więc nie tylko zabezpieczenie przed promieniowaniem słonecznym, ale również skuteczna ochrona przed wolnymi rodnikami, które uszkadzają struktury komórkowe i prowadzą do utraty jędrności i elastyczności skóry.
Ujędrniający krem antyoksydacyjny SPF 50 odpowiada na te potrzeby, łącząc wysoką ochronę przeciwsłoneczną z intensywnym działaniem przeciwstarzeniowym. Zawartość ekstraktu z drzewa jedwabnego wspiera skórę narażoną na zmęczenie i zaburzenia rytmu dobowego, poprawiając jej wygląd i sprężystość. Obecność karnozyny, znanej ze swojego działania antyoksydacyjnego i przeciwstarzeniowego, pomaga ograniczać negatywne skutki stresu środowiskowego oraz procesów starzenia.
Formuła kremu została zaprojektowana tak, aby działać zgodnie z naturalnym rytmem skóry w ciągu dnia. Zapewnia jej komfort, ochronę i regenerację. Stabilny szerokopasmowy układ filtrów zabezpiecza skórę przed czynnikami, które sprzyjają powstawaniu przebarwień i utracie młodzieńczego wyglądu. Dzięki lekkiej, dopracowanej konsystencji krem dobrze sprawdza się pod makijaż. Czyni go to praktycznym rozwiązaniem w codziennej, zimowej pielęgnacji skóry wymagającej ochrony i wsparcia przeciwstarzeniowego.
Filtr UV zimą – świadomy wybór, nie mit
Z perspektywy aktualnej wiedzy kremy z filtrem UV zimą są elementem świadomej, profilaktycznej pielęgnacji skóry. Chronią nie tylko przed poparzeniem, ale przede wszystkim przed długofalowymi skutkami promieniowania, takimi jak fotostarzenie, uszkodzenie bariery naskórkowej i przebarwienia.
Korzystając z zimowej aury, czy planując zimowy wyjazd, zwłaszcza w góry, warto pamiętać o kremie z filtrem UV, który jest oczywiście równie ważny jak krem ochronny, a jeśli można połączyć przyjemne z pożytecznym, to czemu z tego nie skorzystać? To inwestycja w dobrą kondycję skóry – niezależnie od pory roku.