Zimowa oferta gabinetu kosmetycznego

Zimowa oferta gabinetu kosmetycznego

Skóra w okresie zimy jest narażona na wiele niesprzyjających warunków. Wiatr, niskie temperatury oraz suche powietrze powodują jej większą wrażliwość i mniej promienny wygląd. W tym czasie na skórze nadal pozostają również widoczne oznaki szkodliwego wpływu promieniowania UV, jak nierównomierny koloryt cery oraz jej wysuszenie. Można więc powiedzieć, że zima jest najbardziej, pod względem pielęgnacji skóry, wymagającą porą roku. Nasze klientki często jednak o tym zapominają i nie dbają o nią prawidłowo, ale w okresie karnawału mimo to chcą wyglądać doskonale. W tym czasie warto więc postawić w gabinecie na sprawdzone zabiegi, które nie tylko usuną niedoskonałości, ale również odpowiednio ochronią skórę.

Druga skóra

Eksfoliacja jest jednym z najbardziej popularnych zabiegów wykonywanych o tej porze roku w gabinetach kosmetycznych. Już dawno pożegnaliśmy srogie zimy, które charakteryzowały się syberyjskimi temperaturami. Obecny klimat jest przyjazny zabiegom eksfoliacji przez większą cześć roku. Kwasy to doskonały sposób na szybką poprawę kondycji skóry. Zabiegi z ich wykorzystaniem nie tylko złuszczają naskórek, ale także uruchamiają szereg procesów zachodzących w głębszych warstwach skóry, co sprawia, że cera jest odnowiona, wygładzona oraz o wiele łatwiej wchłania substancje aktywne.

Do wyboru mamy zabiegi w oparciu o: α-hydroksykwasy (kwas glikolowy, mlekowy, migdałowy), kwasy β-hydroksylowe (kwas salicylowy), polihydroksykwasy (kwas laktobionowy, glukonolakton), α-ketokwasy (kwas pirogronowy), czy kwasy karboksylowe (kwas azelainowy). W większości zabiegów wykorzystywane są mieszaniny kwasów. Takie połączenia zapewniają silniejsze działanie i mniejsze ryzyko powikłań oraz niekorzystnych dla klienta odczuć. Podstawowe działanie tych substancji jest związane z mechanizmem złuszczania komórek warstwy rogowej naskórka na skutek osłabienia kohezji (podziału) korneocytów. Proces ten prowadzi do odbudowy naskórka dzięki produkcji nowych komórek w warstwie podstawnej. Każdy z kwasów charakteryzuje się także dodatkowymi właściwościami dobroczynnie wpływającymi na niwelowanie różnych problemów skórnych. Kwas pirogronowy dzięki lipofilności redukuje nadmierny łojotok i oczyszcza ujścia gruczołów łojowych, zapobiegając tworzeniu się zaskórników i zmian trądzikowych, polihydroksykwasy dzięki dużej cząsteczce i powinowactwie do wody silnie nawilżają skórę, kwas migdałowy działa antybakteryjnie łagodząc przebieg aktywnego trądziku, kwas salicylowy zmniejsza stan zapalny, kwas azelainowy hamuje produkcję melaniny prowadząc do rozjaśniania przebarwień, kwas glikolowy aktywuje wytwarzanie kolagenu i elastyny, białek odpowiedzialnych za jędrność i elastyczność skóry. Wybór zabiegu oraz decyzja o ich ilości należy do naszych kompetencji. Podejmując ją musimy za każdym razem przeprowadzić wnikliwy wywiad, zdiagnozować stan skóry i na bieżąco obserwować jej reakcje na działanie kwasów. Efekty będą widoczne już po pierwszym zabiegu, ale dla długotrwałej poprawy wyglądu zaleca się wykonanie zabiegów w serii. Pamiętaj, że kremy Bandi zawsze możesz włączyć w zabieg pielęgnacyjny.

Skóra pełna wody

Pod wpływem chłodnego powietrza skóra łatwo ulega przesuszeniu, może pojawić się jej szorstkość i łuszczenie. Ratunkiem dla niej są zabiegi głęboko nawilżające. Ich zadaniem nie jest dostarczenie skórze wody, ale ograniczenie jej transepidermalnej utraty. Substancje stosowane w zabiegach nawilżających odpowiadają za ułatwienie wiązania wody w skórze oraz wpływają na uszczelnienie warstwy rogowej naskórka. Szczególnie duże zastosowanie w kosmetyce znalazła druga grupa związków, z uwagi na mniejsze trudności z wykorzystaniem ich w recepturze. Substancje te można podzielić na rozpuszczalne w wodzie i rozpuszczalne w tłuszczach. Pierwsze mogą wnikać do warstwy rogowej, zwiększając nawodnienie tkanek lub działać powierzchownie okluzyjnie. Drugie przyczyniają się do uzupełnienia składników cementu międzykomórkowego bądź tworzą ochronny film na powierzchni naskórka. Sprawdzają się tu preparaty pielęgnacyjne zawierające: algi, mukopolisacharydy, kwas hialuronowy, fucogel, witaminy A i E, odżywcze oleje i ceramidy. Tak chronionej skórze nie straszne będą nawet trudne warunki atmosferyczne.

W zdrowym ciele, zdrowy duch

Zima to także czas wyciszenia, zadumy, bliskiego kontaktu z naturą. Idealny zabieg w tym okresie to taki, który nie tylko zadba o dobrą kondycję skóry, ale również wprowadzi klientkę w stan głębokiego relaksu i odprężenia. Stąd tak bardzo polecane są zabiegi na ciało. Rozgrzewające maski, gorące kamienie, para na na dłonie i stopy, gruboziarniste peelingi oraz masaże wygładzą i zmiękczą skórę, ochronią ją przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych a także zmniejszą napięcia nerwowe i poprawią nastrój klientki.

Wymienione zabiegi należą do tych błyskawicznie poprawiających wygląd i kondycję skóry. Gdy w gabinecie pojawi się nawet klientka, która nie korzysta regularnie z naszych usług warto o nich pamiętać, by na wzór kopciuszka mogła olśniewać na balu.

Jak przetrwać święta?

Jak przetrwać święta?

Ho, ho, ho… Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku. Utarło się, że życzymy sobie wesołych świąt. Ale jak tak policzyć: pranie firan, szorowanie okien na mroźnym powietrzu, godziny przy garnkach w kuchni, wielkie rodzinne sprzątanie, z którego każdy pragnie się wymigać, ubieranie żywej choinki, która kłuje w palce, ale za to pięknie pachnie. Wojny o Wigilię, u kogo w tym roku? Zmęczeni i sfrustrowani siadamy za stołem, bo większość jeszcze rano musiała iść do pracy (bo przecież Wigilia dzień jak co dzień w korporacjach czy urzędach).

W tym roku na studiach robię dodatkową specjalizację z Treningu Rozwoju Osobistego. Stworzyliśmy na tych zajęciach całkiem fajną i zżytą “grupę wsparcia”. Dzielimy się swoimi emocjami, doświadczeniami i rozmawiamy dosłownie o wszystkim przez bite 8 godzin co sobotę. Z okazji zbliżających się Świąt nasz prowadzący pozwolił nam obrać dowolny temat na nadchodzące ostatnie w tym roku zajęcia i jakież było moje zdziwienie gdy cała grupa jednomyślnie poprosiła o “Poradnik: jak przetrwać święta?”. Okazuje się, że wszystkich dotykają te same problemy. Zwaśnione rodziny, specyficzne ciotki i wujkowie, ktoś kto zawsze się spóźni, ktoś kto zawsze sprawi komuś przykrość. Tradycyjne życzenia w stylu: abyś w tym roku wreszcie znalazła męża (jakby mąż był złotówką na chodniku), abyście już powiększyli rodzinę, chcemy wnuki, chcemy prawnuki… I tradycyjne tematy przy stole: polityka, religia, obgadanie nieobecnych i na koniec diety, wszelkie diety świata – jak już wszyscy najedzeni to wymyślają jak się odchudzać po świętach. Brzmi to znajomo?

Jak zatem poradzić sobie z tym wszystkim. Przecież Święta Bożego Narodzenia to piękny czas, coś się kończy i coś zaczyna. Kończymy miniony rok, rozpoczynamy kolejny. Powinien to być magiczny moment, w którym ciepło domowe, rodzinne jest wg mnie większe niż upały na Wyspach Kanaryjskich. Te chwile gdy dom lśni czystością, w kuchni pięknie pachnie ciastem, gdy możemy pozapalać świece i napić się wina. Gdy możemy wtulić się pod kocem w ukochaną osobę, pobawić z dzieckiem, zrobić coś dla siebie. Tak naprawdę to wszystko zależy od nas i naszego nastawienia. Nie pozwólmy by ktokolwiek i cokolwiek zepsuło nam ten czas.

Spójrzmy na życie trochę łagodniej, przymknijmy oko na tych, którzy za wszelką cenę chcą żyć za nas, podać na tacy swoje złote rady, na tych, którzy zawsze wiedza lepiej niż My. Pozbądźmy się tego bagażu, który nie pozwala nam na krok do przodu. W książce Dzika droga, Cheryl Strayed (powstał też film na podstawie tej historii) jest taka piękna metafora życiowych problemów. Główna bohaterka pakuje plecak i na kilka tygodni wyrusza sama w góry. Z początku jej plecak jest bardzo ciężki, spakowała aż 40 kg ale im wyżej i dalej szła, powoli go opróżniała, więc stawał się coraz lżejszy i lżejszy…

Nie zostawiajmy niczego za sobą, nie udawajmy, że rozwiąże się samo. Spakujmy to i rozprawmy się z tym raz na zawsze. Możemy znacznie więcej niż nam się wydaje. A na zmiany nigdy nie jest za późno. Szczególnie gdy przed nami Nowy Rok. Ja zamiast listy postanowień w tym roku zrobiłam mapę myśli. To proste. Na środku rysujemy kółko a w nim główny cel, potem na boki idą strzałki do małych kółek, w których wypisałam co i kto jest mi potrzebny by ten cel osiągnąć. Jakie mam narzędzia do tego, jakie mogę podjąć działania i jak będzie wyglądało moje życie gdy to osiągnę. Zróbcie swoje mapy myśli i celów i rozliczymy się z nich już za 12 miesięcy. Trzymam za Was i za siebie kciuki. Szczęśliwego Nowego Roku!

Zatrzymajmy się

Zatrzymajmy się

“Wszelki duch Pana Boga chwali” to sformułowanie, stare jak świat, ostatnio pojawiło się w moim życiu aż trzy razy, więc pomyślałam, że to znak aby o tym napisać ten felieton. Po pierwsze dokładnie tak zaczyna się książka, którą czytałam na początku wakacji “Krok do szczęścia” (którą przy okazji mogę śmiało polecić, chociaż jak się okazało, jest to druga część z czterech, ale czytanie historii od środka też zawsze spoko). Drugi raz użył tego wyrażenia mój Tata, który pewnego dnia w drzwiach naszego mieszkania zobaczył kolegę z byłej pracy, którego nie widział od dobrych 16 lat. Okazało się, że Pan Franek po prostu przechodził w pobliżu i postanowił sprawdzić czy nadal tu mieszkamy. Trzeci raz to już osobiście rzuciłam do słuchawki, gdy zadzwoniła moja Ciocia, notabene Matka Chrzestna, z którą kontakt również mi się urwał kilka ładnych lat temu. Byłam zaskoczona, jak się wszystko pozmieniało.

Kiedyś dzwoniliśmy każdego dnia do ludzi. Ledwo z mieszkania wyszedł monter, który zainstalował nam kolorowe, plastikowe pudełko ze słuchawką i tarczą z dziurkami, a my już ochoczo wykręcaliśmy cyfry i dzwoniliśmy do wszystkich z rodziny, do znajomych, ba! nawet do sąsiadki z dołu. Takie były czasy… i zawsze było o czym pogadać…

Będąc z Tatą ostatnio na ryneczku wcześnie rano, rozglądając się za warzywami i świeżymi rybami, nagle usłyszeliśmy znajomy głos. To Pani Ula… Również nie widziana “naście lat” znajoma rodziców. Ta sama Pani Ula, która kiedyś w naszym domu na herbacie była dosłownie każdego dnia. Pamiętam jak dziś, stół w kuchni, ona, mama i herbata lub kawa… no i ploteczki, zawsze było o czym pogadać.

– No ja miałam wpaść do Was ostatnio, pogadać co tam słychać, ale taka jestem zabiegana, ciągle nie ma czasu – tłumaczyła się Pani Ula.

Jak to się wszystko stało? Nie naciągając tej historii mogę przysiąc, że kiedyś w naszym domu każdego dnia przewijały się tabuny ludzi. Jak nie koleżanki mamy, to babcia, jak nie babcia to sąsiadka z dołu, jak nie sąsiadka to któraś ciocia. Zawsze ktoś przychodził, pił herbatę i sobie szedł. A wieczorem siadało się przy telefonie i dzwoniło i znowu gadało. A teraz? Teraz to mniej więcej wygląda tak, gdy spotykamy koleżankę na ulicy (bo w domu to szans nie ma żadnych, ale o tym za chwilę…)

– Hej!
– Co słychać? Widziałam na Facebooku, że wyszłaś za mąż!
– Tak, tak już kilka lat temu, teraz wreszcie urodziła mi się córeczka!
– Ah tak widziałam wczoraj zdjęcia na twojej tablicy, śliczna!
– A co u ciebie, może wpadniesz do mnie na kawkę?
– Jasne, ale innym razem, muszę lecieć po synka do przedszkola. – No tak, widziałam na Faceboku, też już duży chłopak, ile on ma? Trzy latka?
– Prawie cztery…, no to lecę, pozdrów męża! Pa!
– Pa!

Yyyy… no nie mówcie, że tak to nie wygląda! Z moją ulubioną psiapsiółką Karolką, też mamy dylematy, od kilku miesięcy obiecuje, że wpadnie na kawkę, zobaczyć moje mieszkanie pod Warszawą i jakoś dojechać nie może. Zawsze kończy się to “szybką kawą” w biegu gdzieś w centrum lub galerii. Jakoś tak mi do Ciebie nie po drodze… zawsze ta sama wymówka.

Ja nie wiem jak świat się zmienił przez te kilkanaście lat, ale sądziłam, że w miarę postępu zyskamy więcej wolnego czasu, przecież to maszyny nas wyręczają, stać nas na samochody, mamy komórki, powinno być nam łatwiej. Niestety nie jest. Ludzie co raz częściej zamykają się w czterech ścianach. Już w poniedziałek marzymy o piątku, a o 8:00 rano marzymy o 18:00 gdy będziemy mogli wskoczyć w wygodne dresiki, pod kocyk, a naszym jedynym szaleństwem wieczoru będzie skakanie, ale po kanałach telewizora.

Siedząc na fotelu u fryzjera, przeglądałam jakąś kobiecą gazetkę i tam również we wstępie było kilka słów o tym, że kiedyś wpadało się do siebie bez zapowiedzi, ot tak, jak Pan Franek po 16 latach. Dziś tak już się nie dzieje, trzeba się umawiać przez miesiąc czasu przez smsy, potem parę razy na Facebooku, potem ze 3 razy odwołać, aby w końcu przełożyć ten “temat” na jakiś dogodniejszy termin.

Ja wiem, że mówiąc “kiedyś było inaczej” wychodzę na starą ciotkę klotkę, ale spójrzmy prawdzie w oczy, przynajmniej mieliśmy czas by opowiadać 5 razy dziennie te same historie kolejnym odwiedzającym nas osobom, a w domu zawsze pachniało świeżo upieczonym ciastem “dla gości”. Dziś tworzymy grupy na Facebooku aby dotrzeć do wszystkich na raz, a o najważniejszych wydarzeniach w naszym życiu informujemy przez tablicę, kolekcjonując wirtualne kciuki. Może więc warto się na chwilę zatrzymać, pomyśleć, upiec ciasto i zaprosić bliskich, a jak nam odmówią to wbijmy się z tym ciastem do kogoś bez zapowiedzi, a co! Będzie fajnie!

 

Acne vulgaris

Acne vulgaris

Trądzik zwykły jest jednym z najczęstszych schorzeń dermatologicznych. Dotyczy 60-80% chłopców i 30-50 % dziewcząt w okresie dojrzewania. Niekiedy pojawia się u osób młodych po 20 roku życia, a gdy zmiany utrzymują się do około 40 roku życia mówimy o trądziku późnym.

Mechanizm powstawania

W trądziku obserwuje się uwarunkowaną genetycznie skłonność do nadmiernego wytwarzania łoju, zwiększonego rogowacenia ujść aparatu mieszkowo-łojowego, zasiedlania przez Propionibacterium acnes i powstawania zmian zapalnych. Zmiany trądzikowe dotyczą twarzy, dekoltu, pleców.

W etiopatogenezie trądziku główną rolę odgrywają trzy elementy: hormony, łojotok i bakterie. Najaktywniejszy androgen – dihydrotestosteron stymuluje powiększenie gruczołów łojowych i nadprodukcję łoju o zmienionym składzie (spadek kwasu linolowego), a także powoduje wzmożoną, nieprawidłową keratynizację przewodów gruczołów łojowych i nadmierne rogowacenie ujść mieszków włosowych. Zaczopowanie ujść mieszków utrudnia wydzielanie łoju i usuwanie zawartości gruczołu łojowego na powierzchnię skóry. W następstwie tego tworzą się mikrozaskórniki, w miarę nasilenia procesu również zaskórniki zamknięte, a w wyniku gromadzenia wydzieliny, ujście gruczołu łojowego rozszerza się, co obserwujemy jako zaskórniki otwarte. Zamknięcie/zwężenie ujścia aparatu mieszkowo-łojowego przez zrogowaciałe komórki, tworzące się w nadmiarze, stwarza dogodne warunki do rozwoju zmian zapalnych oraz bakterii Propionibacterium acnes, bytujących w środowisku beztlenowym. Mają one działanie chemotaktyczne. Przyciągane są leukocyty wielojądrzaste (komórki obronne), które je pochłaniają (fagocytoza). Uwalnianie są enzymy hydrolityczne niszczące ściany gruczołów łojowych, ich zawartość wydostaje się do tkanek otaczających, powstaje reakcja na ciało obce i odczyn zapalny. W trądziku obecne są wykwity niezapalne: zaskórniki zamknięte i otwarte oraz zmiany zapalne: grudki, krostki, nacieki zapalne i torbiele, więc obserwujemy trądzik zaskórnikowy, grudkowo-krostkowy, grudkowo-cystowy, ropowiczy, skupiony, bliznowaciejący i piorunujący.

Skuteczna terapia

Leczenie trądziku uzależnione jest od odmiany i nasilenia zmian, niekiedy wystarczy pielęgnacja skóry – domowa i gabinetowa. Jakość życia u chorych z trądzikiem, z powodu przewlekłego przebiegu schorzenia oraz częstych powikłań w postaci blizn i przebarwień pozapalnych jest obniżona. Nie akceptują siebie, ale i odczuwają brak akceptacji wśród rówieśników, w rodzinie, w różny sposób szukają poprawy stanu skóry. Potrzebna jest więc pomoc dermatologa, kosmetyczki/kosmetologa, niekiedy psychologa/psychiatry.

Chciałabym zwrócić uwagę na rolę kosmetyczki/kosmetologa w indywidualnym doborze preparatów i zabiegów w pielęgnacji skóry trądzikowej, tłustej z niedoskonałościami z uwzględnieniem aspektu estetycznego i psychicznego. Dlaczego warto stosować pielęgnację wspomagającą? Ponieważ obserwuje się poprawę stanu miejscowego, zmniejszenie możliwości powikłań, lepsze samopoczucie chorego. Od wielu lat z powodzeniem stosowane są peelingi w czynnych zmianach trądzikowych szczególnie przy zaskórnikach, ale także w przypadku skóry z przebarwieniami, widocznymi ujściami gruczołów łojowych, bliznami, potocznie z tzw. skórą z „niedoskonałościami”. W przypadku zmianach łagodnych systematyczna pielęgnacja przynosi poprawę stanu skóry, niekiedy trzeba ją łączyć z leczeniem miejscowym i doustnym. Peelingi powierzchowne wpływają na mikrośrodowisko jednostki włosowo-łojowowej, zmniejszają łojotok, liczbę zaskórników i zmian zapalnych. Najczęściej stosowane kwasy to salicylowy, pirogronowy, migdałowy, azelainowy.

Kwas pirogronowy

Kwas pirogronowy ogranicza wydzielanie łoju, działa bakteriostatycznie, to idealny peeling do podtrzymywania efektów leczniczych w trądziku zwykłym. Kwas salicylowy, podobnie jak pirogronowy rozpuszcza się w tłuszczach i penetruje do gruczołów łojowych, zmniejszając wydzielanie łoju. Kwas migdałowy głęboko wnika do naskórka i gruczołów łojowych, redukuje nadmierną produkcję łoju, udrażnia kanały wyprowadzające gruczołów łojowych, a tym samym zmniejsza liczbę zaskórników, poprawia koloryt, działa bakteriostatycznie. Nagromadzone w przewodach komórki łatwiej oddzielają się i są usuwane na zewnątrz, przewód gruczołu łojowego staje się drożny, ułatwiając wydzielanie łoju. W efekcie działania kwasów zmniejsza się liczba zaskórników i skłonność do ich powstawania, hamowany jest rozwój zapalnych wykwitów trądzikowych, skóra jest oczyszczona i matowa. Należy jednak pamiętać, że w trądziku zwykłym, mimo zwiększonej aktywności gruczołów łojowych występuje często przesuszenie i podrażnienie naskórka. Stosując np. olejek z drzewa herbacianego, pantenol można łagodzić podrażnienia i zapewnić skórze odpowiedni poziom nawilżenia.

Niedoceniane składniki kosmetyków – trokserutyna

Niedoceniane składniki kosmetyków – trokserutyna

Trokserutyna to organiczny związek chemiczny, pochodzenia naturalnego należący do grupy bioflawonoidów (okserutyn). Jest pochodną rutyny, substancji bardzo popularnej, naturalnie występującej w wielu roślinach. Okserutyny są związkami flawonowymi, ich cząsteczka składa się z części cukrowej oraz części niecukrowej, opartej na strukturze flawonu.

Trokserutyna wchodzi w skład preparatów farmaceutycznych, przeznaczonych zarówno do stosowania doustnego, jak i miejscowego. Stosowana doustnie działa ochronnie na naczynia krwionośne i limfatyczne. Zapewnia im odpowiednią elastyczność oraz zmniejsza ich przepuszczalność – usprawnia przepływ krwi i limfy. Przeciwdziała pękaniu włosowatych naczyń krwionośnych i limfatycznych. W produktach do stosowania miejscowego ma wpływ na poprawę mikrokrążenia, zmniejszenie objawów niewydolności żył kończyn dolnych, tj.: uczucia napięcia, zmęczenia i ciężkości nóg. Ze względu na swoje właściwości przeciwzapalne, pobudzające mikrokrążenie i usprawniające szczelność naczyń krwionośnych trokserutyna stała się cenionym składnikiem w kosmetologii.

Trokserutyna aplikowana miejscowo wykazuje:

  • działanie antyoksydacyjne, czyli neutralizuje wolne rodniki w skórze,
  • działanie przeciwzapalne oraz przeciwobrzękowe, działa jako inhibitor lipoxygenasy, enzymu wywołującego alergie i stany zapalne, inhibuje tworzenie prostaglandyn mediatorów stanów zapalnych,
  • zmniejszanie skłonności płytek krwi do agregacji,
  • zmniejszanie przepuszczalności oraz poprawę elastyczności drobnych naczyń krwionośnych,
  • usprawnienie mikrokrążenia oraz ochronę naczyń krwionośnych przed uszkodzeniami.

Trokserutynę można spotkać głównie w kosmetykach naturalnych, preparatach do codziennej pielęgnacji, kosmetykach dla dzieci, preparatach do pielęgnacji przeciwsłonecznej do i po opalaniu. Niewątpliwie największe zastosowanie znalazła w produktach do pielęgnacji skóry naczyniowej, skłonnej do zapaleń. Bardzo popularna jest także w produktach do pielęgnacji ciała o działaniu antycellulitowym.

Bandi Cosmetics unikatowe właściwości trokserutyny wykorzystało w produktach kosmetycznych z linii Fem@le 35+, Energy Look i Body Care.

    Moda na Drwala

    Moda na Drwala

    Nie za bardzo lubię się wypowiadać na tzw. tematy gorące, takie które są dosłownie wszędzie. Zdobią nagłówki tabloidów, poruszane są na każdym blogu i przede wszystkim znajdują sobie wygodne miejscówki na sofach w telewizji śniadaniowej aż do znudzenia wałkując jeden i ten sam temat tygodniami po czym powolutku rozchodzi się po kościach. Właśnie wtedy gdy już nieco przycichnie cały ten entuzjazm mediów ja mogę się wreszcie wypowiedzieć. Byłam pewna, że temat mężczyzn drwaloseksualnych odejdzie do lamusa razem z hipsterami zanim niektórym panom zdąży wyrosnąć broda. Niestety okazało się, że moda na drwali postanowiła zostać z nami na dłużej. Nie dotyczyło mnie to absolutnie aż pewnego razu spotkałam się z moim bratem, który zwykle bardzo zadbany i elegancki teraz wyglądał jak… bezdomny spod mostu. „Zapuszczam brodę” – powiedział tylko tyle, a ja już wiedziałam, że problem jest poważniejszy niż sądziłam.

    Drwaloseksualny mężczyzna powraca do korzeni, zapuszcza brodę, włosy i przestaje prasować koszule. Najchętniej wkłada flanelę, porwane jeansy i ciężkie buty. Wygląda z pozoru jakby dosłownie wyszedł z lasu, po całodniowym rąbaniu drewna. Ale nie dajmy się oszukać drogie Panie, wbrew pozorom ten niedbały look wymaga wielu pracochłonnych przygotowań. Okazuje się bowiem, że brodę należy pielęgnować przez co tzw. Barber Shopy wróciły do łask w wielkim stylu. Ubiór też musi być oryginalny i spójny. Nie wystarczą już ubrania z sieciówek, czasem trzeba się nachodzić po lumpeksach aby trafić na prawdziwą perełkę na miarę drwala. Brodę zapuścili nie tylko Panowie na ulicach ale też aktorzy, muzycy i celebryci. I nagle okazało się, że my kobiety strasznie lubimy brodaczy, chociaż do tej pory przeszkadzał nam nawet dwudniowy zarost. Kilka tygodni temu portal o niepojętej dla mnie nazwie zaadoptujfaceta.pl wydał swój ranking najprzystojniejszych facetów w naszym kraju. Nie wiem kto tam głosował, ale mnie z pewnością o zdanie nie zapytano. Pomijając ten drobny szczegół warto przyjrzeć się pierwszej dziesiątce. Otóż wyprzedzając Antka Pawlickiego, Jakuba Gierszała i Grzegorza Daukszewicza (cała trójka roztapia moje serce na masło) wygrał Kamil Pawelski znany w sieci jako Ekskluzywny Menel. 2 lata temu nikomu nieznany chłopak z Mazur wygryza z listy ekranowych amantów. Gdzie tkwi sekret?

    Tak się składa, że Kamil prywatnie jest moim dobrym kolegą z grupy. Poznaliśmy się 3 lata temu na SWPS i razem studiujemy psychologię. Już po pierwszym roku wiedziałam, że jest bardzo charakterystyczny i wyróżnia się z tłumu. Podsunęłam mu więc pomysł na bloga i tak powstała pierwsza męska szafiarka z krwi i kości. Mam nadzieję, że nie ujmuję na honorze tym stwierdzeniem Szarmantowi czy Mr. Vintage ale Oni chyba szafiarkami się nie czują. Z dnia na dzień Kamil i jego długa broda pojawiły się wszędzie. Od telewizji, przez duże kampanie reklamowe aż po bilbordy w centrum Warszawy. Okazało się, że Polska pragnęła zapuścić brody, ale czekała na publiczne przyzwolenie, na kogoś kto pójdzie na pierwszy ogień i ogłosi, że to jest znowu cool. I tak z dnia na dzień na ulicach powiększa się liczba Drwali. Ci którzy mogą – zapuścili sobie brody, inni włosy, a jeszcze inni patrzą na nich z zazdrością. Jest jedno “ale”… Kamil, pytany w wywiadach o brodę zawsze odpowiadał tak samo: że broda dodaje charakteru, męskości, animuszu, że to podkreśla wyrazistość mężczyzny. I z tym stwierdzeniem pozwolę sobie się nie zgodzić. Uważam, że o charakterze mężczyzny decydują zupełnie inne czynniki, o jego męskości również i nie ma takiej brody, która by mu te wartości zagwarantowała. Prawdą jest, że broda zmienia wygląd o 180 stopni, z pewnością dodaje lat, wyróżnia nas z tłumu (o ile ten tłum nie jest już pełen brodaczy) i sprawia, że niektórym kobietom miękną kolana. Ale to wszystko tylko wygląd zewnętrzny. Szkoda, że wraz z zarostem nie rosną też kultura osobista, szacunek do kobiet, ambicja i pracowitość. Gdyby każdy Drwal zyskiwał na męskości tak bardzo jak się to nagłaśnia to my kobietki mogłybyśmy znów stać się kobiece, delikatne i bezbronne.

    Moim zdaniem broda to za mało. Fajnie jeśli komuś się podoba i dobrze się z nią czuje, ale bardzo martwi mnie presja środowiska, którą przyniosła ze sobą ta moda. Dla mnie ogolony i zadbany mężczyzna nie jest w żaden sposób dyskredytowany tylko dlatego, że nie ma brody. Weźmy na przykład ikonę męskości jaką jest James Bond. Od wielu lat uznawany za wzór do naśladowania. Zawsze ogolony, czysty, zadbany i w najlepszych garniturach nie narzekał na zainteresowanie ze strony kobiet.